Bal

Bal

Pierworodny wybiera się na bal przebierańców.

– Krzysiu, z kim będziesz tańczyć?

– z Kubą

– a może z Olą? (sugeruję nieśmiało moją ulubienicę ;) )

– nie, nie lubię małych dziewczyn!

– a lubisz duże?!

– lubię, na przykład ciebie Mamo.

 

Wiele takich chwil Wam życzę, nie tylko na Walentynki  :)

#myboy #ciekawiekiedymuprzejdzie #dlatakichchwilwartobyćmamą

Polub stronę
Przez pół świata. Mama z synem w podróży

Przez pół świata. Mama z synem w podróży

W końcu, po trzech tygodniach walki z chorobami, wszyscy jesteśmy zdrowi :) Oj, nie było lekko.

Myślę sobie, że każda mama miewa takie ciężkie chwile, ale niestety nie każda ma je z kim dzielić, dlatego właśnie tak ogromnie podziwiam mamy, zajmujące się dziećmi w pojedynkę. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak ciężko musi być ogarniać wszystko samej, szczególnie jeśli ma się gorszy dzień, masę pracy, a nawet, gdy jest się chorym.

Jakiś czas temu przedstawiłam na blogu cztery historie takich właśnie niezwykłych mam (www.vanillaisland.pl/samotna-mama-w-podrozy). Wiem, że ich przykład stał się niesamowitym wsparciem dla innych, a teraz cieszę się ogromnie, bo niedługo po pojawieniu się tamtego tekstu, jedna z nich napisała książkę! Jeśli macie obok siebie mamę, której jest ciężko, albo przyszłą mamę, bojącą się macierzyństwa i tego, że z pojawieniem się dziecka, być może wszystkie jej plany i marzenia trzeba będzie odłożyć na później (kto wie czy nie na zawsze), a może nawet mamę też niosącą wszystko samodzielnie na własnych barkach – uważam, że ta publikacja jest dla nich. Hania, zabierając niespełna czteroletniego Berniego w półroczną podróż do Afryki i Azji, dała wiele siły i nadziei. W książce udowadnia, że warto marzyć, ale nie tylko – warto, mimo przeciwności losu, marzenia te realizować i co najważniejsze, budować przy tym szczególną więź ze swoim dzieckiem.

Trzymam właśnie w rękach jeden egzemplarz tej wyjątkowej książki i chętnie oddam go w dobre ręce. W związku z tym szybki konkurs!

JAKIE MACIE SZCZEGÓLNE WSPOMNIENIE Z WASZĄ MAMĄ?

(Moje to wyjścia do cukierni na eklerki :) ) Zwycięży jedna odpowiedź. Konkurs trwa do jutra (7.02) do 20.

Polub stronę
Czasem słońce, czasem deszcz

Czasem słońce, czasem deszcz

Kiedyś słyszałam, że gorsza od choroby w podróży jest tylko choroba przed podróżą. Teraz i my coś o tym wiemy :( Tydzień temu odleciał nasz samolot na Mauritius, no i niestety, odleciał bez nas. Na kilka dni przed wylotem, obydwa maluchy dostały grypy, a gdy mały Olek, na godzinę przed wyjazdem na lotnisko, zagorączkował do prawie 40 stopni, zrezygnowaliśmy.

To nie była łatwa decyzja. Tyle z tym wyjazdem wiązaliśmy planów, marzeń, nadziei. Jest mi niesamowicie przykro i nadal bardzo przeżywam tą stratę, ale wiem jednocześnie, że za bardzo wiele możemy być wdzięczni. Słyszałam też, że mimo popełnianych błędów, nie ma porażek. Można przegrać, albo się czegoś nauczyć. My nauczyliśmy się przede wszystkim tego, że co najmniej na tydzień przed wyjazdem nie posyła się dziecka do przedszkola i Wam też baaardzo to odradzamy. Swoją drogą, co za ironia losu, że tak bardzo próbując się ustrzec przed chorobami tropikalnymi, zlekceważyliśmy zagrożenie, które było tuż obok. Dodatkowo, podróżując z dziećmi, warto ubezpieczyć wyjazd. Oj warto.

Nie popełnijcie naszych błędów. A my powoli dochodzimy do siebie i nieśmiało zaczynamy znów marzyć…

Polub stronę
Czas spakować plecaki!

Czas spakować plecaki!

Mam nadzieję, że weekend zaczyna Wam się miło. My zabieramy się właśnie wielkie pakowanie, a już za kilka dni ktoś tu po raz pierwszy poleci samolotem :D Żarty się skończyły, trzymajcie kciuki, żeby inni pasażerowie nie wyrzucili nas przez okno ;)

Szybki wypad w Tatry

Szybki wypad w Tatry

W ostatni ciepły weekend poprzedniego roku (a to wcale nie tak dawno, bo niecały miesiąc temu!) uznaliśmy, że dojrzeliśmy już do tego, żeby wybrać się w końcu gdzieś we czwórkę i pojechaliśmy w Tatry. Plany nie były specjalnie ambitne, ale nas zupełnie satysfakcjonowały. Z maluchami przeszliśmy przez Dolinę Strążyską, docierając do wodospadu Siklawica oraz wspięliśmy się przez Kalatówki na Halę Kondratową. Starszy Misiaczek dzielnie sam pokonał większość tras, a młodszy teleportował się z miejsca na miejsce, śpiąc słodko w chuście. Odwiedziliśmy też termy (zdecydowaliśmy, że maluszek nie będzie moczył się z nami, więc czas spędzał relaksując się na leżaczku i był z tego niesamowicie zadowolony).

Jak radziliśmy sobie we czwórkę? Całkiem nieźle, chociaż mnie przede wszystkim przerosła ilość bagażu. Zapakowani byliśmy, prawie że do granic możliwości naszego samochodu, a i tak pewnych rzeczy zabrakło.

Druga sprawa to szalona logistyka związana z każdym zbieraniem się do wyjścia. We dwoje brało się po prostu plecak, wrzucało wodę, jakieś kanapki, szalik i już, można było wyjść. Teraz trzeba pamiętać o przekąskach, kremach, chustach, nosidłach, pieluszkach suchych i mokrych, ulubionych przytulankach, ubrankach na każdą pogodę, motorkach, grzechotkach, chłopkach, książeczkach i licho wie o czym jeszcze, a gdyby tego było mało, często dochodzą do tego twarde negocjacje na tematy losowe, jak na przykład: dlaczego nie weźmiemy myśliwca z klocków lego, czy po co wkładać czapkę/kurtkę/buty. Przyznam szczerze, że ciągle nieco nas to przytłacza.

Same wypady w góry bardzo się udały. Odkryciem dla nas i ogromną pomocą jest fakt, że starszy Misiaczek, od kilku miesięcy przedszkolak, jest już taki samodzielny (w końcu to już trzylatek!) i nie potrzebuje tyle pomocy, co dawniej. Sam je, sam się ubiera, sam maszeruje w górach. To wiele ułatwia, rok temu taka wyprawa byłaby dla nas o wiele trudniejsza.

Tatry okazały się być bardzo dobrym wyborem na pierwszy wyjazd (szczególnie ze względu na położenie – maluch spał przez całą drogę, czyli niecałe dwie godziny jazdy). Niedługie trasy idealnie odpowiadały naszym potrzebom i możliwościom w tym momencie. Niestety nie wszystko jednak poszło tak jak byśmy chcieli. Na przejście na Halę Kondratową zabraliśmy zbyt mało konkretnego jedzenia, licząc, że kupimy coś w schronisku, więc gdy po dotarciu okazało się, że wszystkie ciepłe posiłki już się skończyły i można tam dostać już tylko herbatę, słodycze i grzane wino, zrobiło się, delikatnie rzecz ujmując, niewesoło. Drugą klęską natomiast było to, że wizyta w termach skończyła się gorączką starszaka i ciągnącymi się kilka tygodni chorobami, męczącymi wszystkich poza najmłodszym. Powiem więc szczerze, że gorzko pożałowałam tych kilku godzin przyjemności. Bardzo się jednak cieszę, że pierwsza próba sił już za nami i szykując się do zbliżającego się wielkimi krokami poważniejszego wypadu, mam nadzieję, że mając już pewne wyobrażenie na temat wyjazdu w powiększonym składzie, będzie już tylko lepiej :)

02-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

03-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

04-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

05-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

06-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

07-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

08-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

09-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

11-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

12-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

13-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

14-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

10-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

Postrzyżyny

Postrzyżyny

Stało się. Ten dzień musiał kiedyś nadejść. Na ten Nowy Rok życzymy Wam przede wszystkim odwagi i otwartości na zmiany, bo myślę sobie, że nie ma co trzymać się kurczowo otaczającej nas rzeczywistości – naszych rzeczy, przyzwyczajeń, osiągnięć, a nawet marzeń, jeżeli w jakiś sposób zatrzymują nas one w miejscu, nie pozwalając przez to iść do przodu i być szczęśliwym. Czasu i przychodzących zmian nie da się zatrzymać, więc chyba warto, zamiast patrzeć wstecz, wykorzystywać jak najlepiej pojawiające się szanse i mieć przy tym jeszcze frajdę.

Wspaniałego, a może nawet przełomowego Nowego Roku! :)

Rogue One

Rogue One

To już dziś. Idziemy :D Pierwszy raz od miesięcy tylko we dwoje ;)

Tatry

Tatry

Właśnie minął się ostatni jesienny weekend. Dla nas wyjątkowy, bo udało nam się po raz pierwszy wyjechać we czwórkę! :) Wszyscy bardzo już czekaliśmy na jakiś, choćby krótki wyjazd, ale plaże z prażącym słońcem odłożyliśmy na razie na później i wybraliśmy się w Tatry. Mały Misiaczek, mimo naszych obaw, czuł się świetnie i śpiąc spokojnie w chuście, przemierzał górskie szlaki. Starszy natomiast wędrował już sam, zadziwiając nas niesamowicie swoją wytrwałością. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy jak odnajduje się w nowej sytuacji, jak bardzo się zmienia, poważnieje. Nagle w naszych oczach przestał być dzidziusiem, za którego, ja w szczególności, go uważałam. Teraz widzę jak wiele już potrafi, ile rozumie, czego udało nam się go nauczyć, a co niestety zawaliliśmy i przede wszystkim, że choć jest jeszcze bardzo małym chłopczykiem, to jednak wiele już za nami.

Instagram

Instagram

Założyłam w końcu konto na Instagramie. Opierałam się długo, bo nie jestem wielbicielką zmian, ale już chyba najwyższy czas dać mu szansę. Od sześciu lat robimy zdjęcia i nazbierało się ich już naprawdę sporo. Z przyjemnością wybieram więc teraz moje ulubione wspomnienia miejsc, ludzi, czy chwil i posyłam je w świat z krótkim komentarzem (za to chyba najbardziej lubię Instagram – choć wiele w mojej rodzinie polonistek,  mam wrażenie 100% genów odpowiedzialnych za lekkie pióro odziedziczyła jednak moja zdolna siostra :)). Całość to dla mnie pewien eksperyment, bo postanowiłam dla odmiany nie zadręczać się szczegółami, na które pewnie mało kto zwraca uwagę, a mnie one zniechęcają do publikowania zdjęć w ogóle. Będzie zatem kolorowo, mozaikowo, niechronologicznie i na pewno nieidealnie, ale mam nadzieję mieć przy tym masę frajdy :) Jeśli ktoś ma zatem ochotę na jeszcze większą porcję naszych zdjęć, zapraszam na nasze konto: www.instagram.com/vanilla.island  Enjoy!

Dwa miesiące

Dwa miesiące

Czytam właśnie, że bycie mamą nie polega wpatrywaniu się z rozczuleniem w uśmiechy różowego bobasa jak z reklamy. Serio? :D No dobra, powiem Wam prawdę – nie dajcie się zwieść tym słodkim oczkom, bo łatwo nie jest, ale widocznie też nie tak źle, skoro coraz intensywniej rozglądamy się za tanimi biletami na jakiś ciepły kraniec świata. W końcu młodszy Misiaczek kończy dziś dwa miesiące, czas się ogarnąć! ;)

 
Najnowsze wpisy
01.Bal przebierancow-stroj-Vader

Bal

13 lutego 2017
01.Przez pol swiata - Mama z synem w podrozy - Hanna Bauta

Przez pół świata. Mama z synem w podróży

6 lutego 2017
01.Choroba przed podroza

Czasem słońce, czasem deszcz

23 stycznia 2017
Pierwszy lot samol otem z dwojka dzieci

Czas spakować plecaki!

13 stycznia 2017
01-tatry-z-dzieckiem-dolina-strazynska-kalatowki-siklawica-hala-kondratowa

Szybki wypad w Tatry

9 stycznia 2017