2015 Wrzesień

Reykjavik – Harpa

Reykjavik – Harpa

Przed przylotem na Islandię, zupełnie nie wiedziałam czego spodziewać się po jej stolicy. Reykjavik kojarzył mi się jedynie z kościołem o dziwnej architekturze i niczym poza tym. Absolutnie nie jestem przeciwniczką kościołów, ani żadnych innych świątyń, ale jeszcze przed wyjazdem obiecałam sobie, że na moich zdjęciach spróbuję pokazać coś innego. Coś, co da choć odrobinę szerszy pogląd na to miasto, które jest przecież miastem kultowym, oferującym tak bogate życie nocne i artystyczne, że przylatują tu imprezować ludzie z Berlina, Londynu, Nowego Jorku i wielu innych miast. Wpisów pokazujących mój Reykjavik będzie kilka. W pierwszym z nich zamieszczam zdjęcia Harpy – fenomenalnego budynku Opery Islandzkiej, który zupełnie mnie oczarował. W 2013 roku obiekt dostał, przyznawaną co dwa lata, nagrodę architektoniczną Unii Europejskiej. Jego konstrukcja robi ogromne wrażenie. Znalazłam informacje, że: „elewacja zainspirowana jest naturą. Geometryczna struktura fasad nawiązuje do kolumn bazaltowych, które są charakterystyczne dla wulkanicznego pejzażu Islandii. Szlifowane szkło rozprasza w dzień odbicie portu i nieba, a po zmroku tworzy błyszczącą, mieniącą się milionami świateł kompozycję.” Nie dopisywałabym do konstrukcji Harpy, aż takich teorii, ale faktem jest, że to chyba najbardziej fotogeniczny budynek jaki widziałam i gdybym miała mieć sesję ślubną robioną na Islandii, był by obowiązkowym punktem na mojej liście.

Continue Reading

Polub stronę
Złoty krąg i pierwsza noc pod namiotem

Złoty krąg i pierwsza noc pod namiotem

Po przylocie na Islandię, dwa dni spędziliśmy u naszych dobrych znajomych w Reykjaviku, a trzeciego dnia, pełni obaw o obiad i nocleg, wyruszyliśmy naszym wypożyczonym samochodem w drogę. Pierwszy na naszej trasie był oczywiście Złoty Krąg – zestaw atrakcji, do których dociera chyba każdy turysta przylatujący na Islandię. Składają się na niego przede wszystkim: park narodowy Þingvellir, w którym można zobaczyć miejsce, gdzie stykają się płyty tektoniczne – euroazjatycja i północnoamerykańska, gejzer Stokkur razem z aktywnym niestety jedynie sporadycznie słynnym Geysirem (od którego nazwę wzięły wszystkie gejzery) oraz wodospad Gulfoss, którego ogrom wywarł na nas największe wrażenie. Maleństwo największym zachwytem obdarzyło jednak Stokkur. Kilkuminutowe oczekiwanie na jego erupcję okazało się być bardzo fascynujące, a wybuch wywoływał już tylko falę krzyków, pisków, podskoków i ogólnej radości. Nie wiem jak długo musielibyśmy tu stać, żeby mu się znudziło. Późnym wieczorem dotarliśmy na jedno z najbliższych Geysirowi pól namiotowych – Brautarholt. Tam kupiliśmy karnet na 28 noclegów, możliwych do zrealizowania na kilkudziesięciu, rozmieszczonych na całej Islandii polach (http://campingcard.is/campsites/). W naszym tysiącgwiazdkowym hotelu było dość chłodno (temperatura w nocy spadła do około 5st.), ale dzięki inwestycji w super ciepłe śpiwory nie zmarzliśmy ani tej, ani żadnej innej nocy. Mimo pewnego dyskomfortu, z którym nierozerwalnie łączy się biwakowanie, byliśmy przeszczęśliwi widząc jak świetnie odnajduje w nowej sytuacji nasze Maleństwo. I co tu dużo mówić – najzwyklejszy makaron z sosem pomidorowym, który popijając zieloną herbatą, pochłanialiśmy w zawrotnym tempie, tak dobrze nie smakował już dawno :))

Continue Reading

Polub stronę
Wodospady południowej Islandii

Wodospady południowej Islandii

Bez wątpienia, jednym z najbardziej spektakularnych islandzkich cudów są wodospady. W czasie naszego dwutygodniowego wyjazdu widzieliśmy ich dziesiątki, jeżeli nie setki, bo mniejsze i większe spływające z gór strumienie, są właściwie wszędzie. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że Islandia jest krajem z największą ilością wodospadów na świecie, a na pewno z największą ilością wodospadów w przeliczeniu na jednego mieszkańca ;) Wśród tak ogromnej konkurencji, moim ulubieńcem został Seljandfoss, cudowny wodospad, który można obejść dookoła. Uczucie, gdy widzi się przed sobą szumiącą ścianę wody jest tak niezwykłe, że porusza jakąś nieznaną, romantyczną część osobowości. Co tu dużo mówić – będąc tam, żałowałam, że oświadczyny mamy już za sobą :D Pół godziny drogi dalej, znajduje się inny, bardzo popularny na południu Islandii wodospad, Skógafoss. Jego ogrom robi niesamowite wrażenie. Przyznam, że psuły nam je odrobinę tłumy turystów, ale to jest właśnie cena, jaką płaci się jadąc w sierpniu dla „dobrej pogody” ;)

Continue Reading

Polub stronę
Islandia z dwulatkiem

Islandia z dwulatkiem

Bardzo długo zastanawiałam się jak zacząć. Islandia to miejsce niezwykłe, cudowne, magiczne… Oglądając nasze zdjęcia pewnie i tak nie uwierzycie w nic innego. Napiszę teraz coś bardzo mało blogerskiego i zupełnie niemodnego: te dwa tygodnie na Islandii były najbardziej wymagającą wyprawą na jakiej byliśmy. Bardziej nawet niż podróż dookoła świata, gdy przez cały rok wszystko co mieliśmy, mieściło się w dwóch plecakach (przy czym istotne jest, że byliśmy wtedy jeszcze we dwoje). Islandzkie ceny (ich wysokość narzuciła chyba jakaś pozaziemska cywilizacja) w zestawieniu z ulewnym deszczem i wiatrem, tworzą nie do końca wesołe warunki dla ludzi z małym, ruchliwym dzieckiem. No, może jednak odrobinę wesołe, bo wizja rozbijania namiotu w takich chwilach jest po prostu jakimś żartem. Tego jednak nie zobaczycie na zdjęciach z prostego powodu: ciężko robić zdjęcia, gdy deszcz zalewa Ci obiektyw, a wiatr wyrywa aparat ;) Ale koniec narzekania, bo tak naprawdę mieliśmy tylko trzy mocno deszczowe dni i po zmianie taktyki na „jedziemy nie ważne gdzie, byleby nie padało”, było naprawdę świetnie. Jak się bawiło Maleństwo? Jemu najmniej przeszkadzała deszczowa aura. Największe ulewy smacznie przesypiało w samochodzie, a gdy chmury choć na chwilę rozstępowały się, zakładało kalosze i cieszyło się skakaniem po kałużach, zajadając obowiązkowo lody. Spanie pod namiotem było oczywiście największym hitem. Drugim chyba po gejzerach, przy których Maleństwo mogłoby spędzić cały dzień bez najmniejszego znudzenia, i basenach geotermalnych, z których dobrodziejstw korzystaliśmy prawie codziennie. Pozostawiam Was zatem z pierwszymi kadrami z niesamowitej krainy lodu i ognia, rozpoczynającymi relację z naszej wyprawy. Jeśli trafiliście tu, bo zastanawiacie się nad kupieniem lotu właśnie w tym kierunku, pamiętajcie o tym, że nie wszystko było takie piękne i kolorowe na jakie wygląda. Zdjęć zrobiliśmy tysiące (chyba coś takiego jak nieudane zdjęcie z Islandii w ogóle nie istnieje), więc dajcie znać jak będziecie mieli już dość ;)

PS. Jeżeli ktoś szukał początku tęczy, mam dla niego dobre wieści. Gdzie indziej mogłaby się zaczynać jeśli nie właśnie tu? :)

Continue Reading

 
Najnowsze wpisy

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017

Wiosna

19 kwietnia 2017

Tula

1 kwietnia 2017

Międzynarodowe Targi Turystyczne GLOBalnie

31 marca 2017

Nasza mało afrykańska przygoda

27 marca 2017