Jeszcze jedna (już ostatnia) historia podróżującej mamy

Jeszcze jedna (już ostatnia) historia podróżującej mamy

Jeszcze jedna (już ostatnia) historia podróżującej mamy

W związku z ogromnym szumem, który zrobił się wokół opublikowanego tydzień temu wpisu, odezwało się do mnie bardzo wiele osób. Samotnie wychowujące dzieci, podróżujące albo jeszcze nie podróżujące mamy przesyłały mi swoje historie, a znajomi oraz znajomi znajomych podrzucali linki do kolejnych fantastycznych blogów i powiem szczerze: nie mogę przeżyć, że te wszystkie niezwykłe opowieści dotarły one do mnie tak późno. Co więcej, wszystkie są niesamowite, ale czuję, że jednej z nich po prostu nie mogę  zatrzymać tylko dla siebie. Długo myślałam co zrobić i zdecydowałam się dorzucić post, który jest pewnym sequelem wcześniejszego. Podróż Eweliny i jej maleńkiej córeczki o błyszczących, roześmianych oczach, jest pełna barw, radości i jakiejś niezwykłej harmonii. Przekazuję ją zatem dalej, z nieukrywanym żalem, że dotarła do mnie dopiero teraz.

06.Matka Nomadka - podroz z dzieckiem - Indonezja

Ewelina wraz z dwuletnią Lilką (matkanomadka.blogspot.com) są obecnie podczas ich drugiej wyprawy po Azji Południowo-Wschodniej.

Jeszcze jak byłam w ciąży, Lila przejechała ze mną kilkanaście tysięcy kilometrów. Od wielu lat podróżowałam realizując projekty teatralne, społeczne, odbywając stypendia lub po prostu włócząc się w poszukiwaniu ‚siebie’. Nie jestem typem surwiwalowca, wolę zaszyć się na wiosce wśród jej mieszkańców, poznawać ich życie i filozofię od środka. Interesuje mnie przede wszystkim człowiek. Bycie w drodze jest częścią mojej natury i wiedziałam, że nawet będąc już matką nie mogę wyjść ze swojego dotychczasowego rytmu, że tylko dzięki pozostaniu w zgodzie z samą sobą, mogę szczerze dzielić się szczęściem ze swoim dzieckiem…

Podczas dwuletniego pobytu w Indonezji na stypendium w szkole artystycznej zakochałam się zarówno w tym kraju, jak i w Indonezyjczyku, wielkiej miłości mojego życia. Gdy zaszłam w ciążę potrzebowałam ukoić strach przed nową życiową sytuacją jaki się we mnie pojawił i wyruszyłam w samotną podróż po okolicznych wyspach. To była pierwsza moja podróż z Lilą, która już wtedy wierciła się w moim brzuchu. Odwiedziłam Jawę, Bali, Celebes i mimo zaokrąglonego brzuszka podróżowałam wszystkimi możliwymi środkami transportu – łodziami, pociągami, samolotami, autobusami i motorem. I ta wyprawa była dla mnie uleczająca. Spotkałam wspaniałych ludzi, którzy obdarzyli mnie opieką i dzielili się ze mną dalekowschodnią mądrością życiową. A gdy zaczął się piąty miesiąc ciąży przyleciałam do Europy i nadal krążyłam szukając dla nas miejsca. W końcu wróciłam do korzeni, do rodzinnego miasta. Przyleciał mój partner z Indonezji, uczestniczył w porodzie, pomagał przy pielęgnacji naszej córki przez pierwszy rok, po czym wrócił do Indonezji, a ja wybrałam pozostanie sama z córką w Polsce.

Odkąd Lila skończyła pół roku już same podróżowałyśmy po Polsce, a gdy tylko zaczęła chodzić, poczułam, że to najlepszy moment, aby wyruszyć w dłuższą drogę. I wtedy wyruszyłyśmy na trzy miesiące do Azji. Ten pierwszy wyjazd był niesamowicie ważny, gdyż było to pierwsze rzeczywiste zetkniecie się mojej córki z kulturą indonezyjską, tamtejszym tropikalnym klimatem i Indonezyjczykami. Dla mnie było to zetkniecie się również ze swoimi lękami. W trosce o Lilę obawiałam się, że doświadczymy trzęsień ziemi, tsunami, wybuchów wulkanu czy chorób tropikalnych, które tu się często zdarzają. Ale jednocześnie nauczyło mnie to akceptować naturalny cykl życia, jego jasne, jak i ciemne strony. Akceptując wszystkie możliwe scenariusze pozbyłam się lęków i pozwoliłam na swobodny przepływ tego, co się wydarza w podróży.

02.Matka Nomadka - podroz z dzieckiem - Indonezja

03.Matka Nomadka - podroz z dzieckiem - Indonezja

04.Matka Nomadka - podroz z dzieckiem - Indonezja

Od początku byłam przekonana, że bycie w drodze jest naturalnym rytmem mojej córki przede wszystkim dlatego, że jest ona pół-Polką, pół-Indonezyjką i podróże na tamten koniec świata zawsze będą istotną częścią jej życia. I paradoksalnie podróżowanie z Lilą jest dla mnie większym komfortem niż przebywanie w domu, gdzie często konfrontuję się z jej znudzeniem czy zwyczajnym, dziecięcym marudzeniem. W drodze, dzięki wszystkim nowym bodźcom, nieustannymi spotkaniami z innymi dziećmi czy dorosłymi, wrażeniom, zjawiskom, Lila chłonie całą sobą nowe sytuacje. Teraz, po wielu odbytych razem podróżach, widzę jak szybko się uczy, jak mocno jest obecna w tym, co się dzieje dookoła, jak bardzo jest szczęśliwa. Ale nie zawsze jest łatwo, szczególnie przy silnym temperamencie mojej córki. Lila lubi upierać się przy swoim i wtedy nie jestem w stanie zrealizować planu. Więc nauczyłam się nie planować, płynę z tym, co się aktualnie wydarza. I często całe godziny upływają mi na bieganiu za córką, która uwielbia biec w swoją stronę nie oglądając się za siebie, szczególnie jak jest podekscytowana nowym miejscem i wszystkiego chce w nim doświadczyć. Ostatnio na lotnisku w Singapurze biegałyśmy tak do czwartej rano…

Podczas podróży nie rozstajemy się z chustą, w naszym przypadku tradycyjną, jakiej się używa do noszenia dzieci w Indonezji. Lila w niej ma swoją ostoję, gdy jesteśmy w ruchu to w niej zasypia, odpoczywa, a ja mam ją blisko siebie. Czując mój zapach skóry i bicie serca zawsze w niej czuje się bezpiecznie, niezależnie od tego w jakim miejscu na ziemi aktualnie jesteśmy.

Nie wyobrażam sobie innego życia, że nagle zarzucam siebie i swoje dotychczasowe marzenia i zamykam się z dzieckiem w domu.

Chciałabym, aby wszystkie Kobiety-Matki wiedziały, że macierzyństwo nie oznacza pełnej rezygnacji z siebie. Dziecko odczuwa i chłonie wszystkie emocje swojej rodzicielki, dlatego jej poczucie spełnienia jest tak istotne. Dając mojej córce siebie szczęśliwą, wzrasta ona w zdrowej miłości do siebie i świata. Wiele z nas ma też silną potrzebę przebywanie z dzieckiem w bezpiecznym gnieździe… a ja myślę, że domem dziecka nie jest umowna przestrzeń, domem dziecka jest przede wszystkim Matka. Tam gdzie ona, tam ono czuje się bezpieczne i kochane. A świat stoi wtedy przed nimi otworem.

05.Matka Nomadka - podroz z dzieckiem - Indonezja

Polub stronę
25 komentarzy

Leave a comment

Your email address will not be published.


Post Comment

 
Najnowsze wpisy

Małe święto

26 maja 2018

Jak zorganizować wyjazd na Mauritius

25 września 2017

Niech żyją wakacje!

18 września 2017

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017

Wiosna

19 kwietnia 2017