Laguny lodowcowe Jokulsarlon i Fjallsarlon

Laguny lodowcowe Jokulsarlon i Fjallsarlon

Laguny lodowcowe Jokulsarlon i Fjallsarlon

Czy istnieje coś równie bajecznego jak foki, baraszkujące między pływającymi w wodzie kawałkami lodu, którego kolor jest najbardziej błękitny jaki tylko można sobie wyobrazić? Takie cuda oczywiście na Islandii. Gdy dojechaliśmy kolejno do lagun Fjallsárlón i Jökulsárlón, niebo niestety zaciągnęło się zupełnie chmurami, wiatr wiał z właściwym sobie, islandzkim zacięciem, a po kilkunastu minutach dopadła nas paskuda ulewa. Nie muszę chyba pisać, że laguna lodowcowa nie jest najcieplejszym miejscem w jakim mogliśmy się akurat znaleźć. Zmarznięci i zmoknięci, a niektórzy z nas nawet odrobinkę podenerwowani, schowaliśmy się w nadbrzeżnym baro-sklepie z pamiątkami,  gdzie delektowaliśmy się bułką z masłem (tak, jedną), zapijaną herbatą (również w liczbie jeden). Niestety o dalszym robieniu zdjęć nie było już mowy, a tym bardziej o pływaniu amfibią (zawsze chciałam spróbować!) po lagunie. Czy mimo wszystko, dla tych 15 minut cieszenia się widokiem, warto było jechać taki kawał? Pisząc z perspektywy czasu, (siedząc w suchym, ciepłym fotelu i popijając pachnąca kawę) nie mam żadnych wątpliwości, że tak ;)

Jak dojechać?

Obydwie laguny znajdują się przy drodze nr 1, w odległości 11 km od siebie. Jadąc od strony Reykjavíku najpierw mijamy lagunę Fjallsárlón, która odległa jest od stolicy o około 4 i pół godziny.

DSC_6186

DSC_6182

DSC_6268

DSC_6243

Laguna lodowcowa - Jokulsarlon -Islandia - podroz z dzieckiem

DSC_6218

DSC_6276

DSC_6242

DSC_6270

DSC_6214

DSC_6244

DSC_6269

DSC_6252

DSC_6272

Polub stronę
30 komentarzy
  • Vanilla Island napisał(a):

    Od wczoraj zastanawiam się czy wrzucać nowy post. Mój blog nie ma charakteru politycznego, więc nie mam zamiaru nikogo tu przekonywać do mojego stanowiska, przedstawiając setki dowodów na to, że wszyscy wokół są ślepi i zmanipulowani, a tylko ja szczęśliwie poznałam jedyną, najmojszą prawdę (nie wiem jak Wam, ale mi obserwowanie profili znajomych na FB, dostarcza wystarczająco dużo emocji :/ ). Nie mniej, po której stronie barykady się nie jest, wszyscy chyba czujemy, że sytuacja jest poważna. Czy w takich okolicznościach wypada w ogóle pisać o pierdołach? Sama nie wiem. Słabo mi się robi, gdy widzę kolejne fotki szczęściarzy sączących zielone koktajle w tych ślicznych, skandynawskich wnętrzach i jest mi, lekko rzecz ujmując, niekomfortowo czytając o ich problemach, które – powiedzmy sobie szczerze – są szczególnie w tym momencie, problemami ludzi raczej pierwszego świata. Z drugiej jednak strony myślę sobie, że wielu z nas chce mimo wszystko zachować jakiś skrawek „normalności”, żyć tak, aby wszystko kręciło się dalej. Chcemy chodzić do knajp, imprezować, słuchać dobrej muzyki, śmiać się z głupot z przyjaciółmi, rozkręcać swoje biznesy, marzyć o podróżach czy zakupie najnowszego modelu aparatu/samochodu/butów/czegokolwiek. Czy to źle? Nie wiem. Wydaje mi się, że w tej normalności też jest w tym jakaś siła, jakiś opór przeciwko temu co się dzieje, więc choć moje myśli zaprzątnięte są poważnymi sprawami, szukam chwilowej odskoczni: wpisu o nic nie znaczącym w tej chwili gotowaniu dyniowej zupy czy podróży do jakiejś innej rzeczywistości. Jeżeli czujesz się podobnie – dla Ciebie wrzucam ten post, jeśli jednak jesteś zbyt wzburzony i nie masz w tym momencie ochoty na duperelki, jak najbardziej rozumiem.

  • Madou en France napisał(a):

    Ostatnie wydarzenia były bardzo bolesne, ale życie toczy się dalej. Tu, we Francji też. W weekend starałam się uciec z domu, by w ciszy, podczas wędrówek móc znaleźć pokój… Zanim rana się zagoi minie pewnie sporo czasu, ale by się zagoiła trzeba chcieć żyć.

  • Agata Paluszkiewicz napisał(a):

    Piękne zdjęcia, zresztą jak zawsze ;)

  • Gdzie są Kasperki napisał(a):

    Tak jest, normalność przede wszystkim. (Tym bardziej, że część znajomych pała się ostatnio religioznawstwem albo stała się ekspertami od terroryzmu…)
    Piękne zdjęcia! W takim klimacie dyniowa zupa, której szukasz, byłaby jak najbardziej pożądana ;-)

    • Vanilla Island napisał(a):

      Ech, Gdzie są Kasperki, wokół mnie też hordy ekspertów :( Szkoda, że nikt z nich państwem nie rządzi, bo powiedziałby innym jak łatwo rozwiązać ten i inne problemy… szkoda gadać, serio. A dyniowa zupa?! W tamtych okolicznościach oddałabym za nią skrzyneczkę złota ;)

  • Kinga Madro napisał(a):

    Terrorystom właśnie o to chodzi, żeby zaburzyc normalny porządek. Też miałam wątpliwości czy w ogóle jechać do Hiszpanii i zdawać z tego relacje, skoro w Paryżu i Bejrucie tyle cierpienia. Ale zagrożenie zawsze będzie, a chodzi o to, żeby się nie dać zastraszyć. Więc sobie Twój post przecztam :)

  • Bajecznie tam! Po takich zdjęciach naprawdę zachciewa się wyjazdu na Islandię, pomimo niesprzyjającej aury… Ostatnio nawet o Spitsbergen zaczynam marzyć – nie jest dobrze! :-)

  • nieśmigielska napisał(a):

    a wiecie, że jest bodajże 15 km pieszy szlak łączący obie laguny? kiedyś go przejdę. w ogóle, byliśmy 2x na islandii (tak, amfibią płynęliśmy też – a chcę powiedzieć że przeważnie jestem anty-takie-atrakcje ;) i w obu przypadkach jokulsarlon była najmocniejszym punktem programu. a jak odjeżdżaliśmy, w oczach miałam łzy.

    • Vanilla Island napisał(a):

      O nie wiedziałam! Zapisujemy na listę must do. Jak kiedyś w końcu zapomnimy jak wyglądała ta wyprawa (podobno nawet bóle porodowe kiedyś się zapomina ;) ) to wrócimy na Islandię i poszukamy na pewno :D

  • Madou napisał(a):

    Piękne zdjęcia, balsam dla duszy. Chcę więcej! I Islandia jest jednym z moich wielkich marzeń…

  • Aga CK napisał(a):

    Hej Kasiu, czytasz w myslach. Ciesze sie, ze to napisalas. Od piatku sledzilismy na przemian wydarzenia w Paryzu z pierwszymi usmiechami naszej malenkiej Siostrzenicy. Ten weekend ze swiezo upieczonymi rodzicami przywrocil nam troche spokoju. Chetnie przeczytam!

    • Vanilla Island napisał(a):

      Aga CK, chyba wiele osób czuje się podobnie w tym momencie. Tego spokoju nam właśnie trzeba, ale obawiam się, że za wiele go nie znajdziemy, a nawet jeśli to tylko na krótką chwilę.

  • I'm a young wife napisał(a):

    Jedno z miejsc wpisanych na moją prywatną listę zobaczenia przed śmiercią. Aż dech zapiera! Zdjęcia są cudowne, ale przecież to wiesz…;-)

  • Monika Kraińska napisał(a):

    Też tak mam! Ogólnie przeraża mnie to co dzieje sie na świecie, tendencje i zachowania, ale chyba bardziej przeraża mnie to do czego zdolny jest człowiek! Jak brutalny i bezwzględny potrafi być :(

  • Połącz Kropki napisał(a):

    Uwielbiam Twoje zdjęcia <3
    Laguna lodowcowa jest moim numerem 1 na liście zwiedzania Islandii:)


Leave a comment

Your email address will not be published.


Post Comment

 
Najnowsze wpisy

Jak zorganizować wyjazd na Mauritius

25 września 2017

Niech żyją wakacje!

18 września 2017

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017

Wiosna

19 kwietnia 2017

Tula

1 kwietnia 2017