Czasem słońce, czasem deszcz

Czasem słońce, czasem deszcz

Czasem słońce, czasem deszcz

Kiedyś słyszałam, że gorsza od choroby w podróży jest tylko choroba przed podróżą. Teraz i my coś o tym wiemy :( Tydzień temu odleciał nasz samolot na Mauritius, no i niestety, odleciał bez nas. Na kilka dni przed wylotem, obydwa maluchy dostały grypy, a gdy mały Olek, na godzinę przed wyjazdem na lotnisko, zagorączkował do prawie 40 stopni, zrezygnowaliśmy.

To nie była łatwa decyzja. Tyle z tym wyjazdem wiązaliśmy planów, marzeń, nadziei. Jest mi niesamowicie przykro i nadal bardzo przeżywam tą stratę, ale wiem jednocześnie, że za bardzo wiele możemy być wdzięczni. Słyszałam też, że mimo popełnianych błędów, nie ma porażek. Można przegrać, albo się czegoś nauczyć. My nauczyliśmy się przede wszystkim tego, że co najmniej na tydzień przed wyjazdem nie posyła się dziecka do przedszkola i Wam też baaardzo to odradzamy. Swoją drogą, co za ironia losu, że tak bardzo próbując się ustrzec przed chorobami tropikalnymi, zlekceważyliśmy zagrożenie, które było tuż obok. Dodatkowo, podróżując z dziećmi, warto ubezpieczyć wyjazd. Oj warto.

Nie popełnijcie naszych błędów. A my powoli dochodzimy do siebie i nieśmiało zaczynamy znów marzyć…

Polub stronę
119 komentarzy
  • Kasia Kłębek-Wełna napisał(a):

    Nic straconego. Będzie jeszcze okazja: *

  • Aleksandra Dudek napisał(a):

    Tak mi przykro :( Dużo zdrowia dla maluszków.

  • Agnieszka Sztandera napisał(a):

    Przykro mi szalenie, bo myślami byłam już z Wami na tym Mauritiusie i czekałam na obiecaną relację. I wiem, że to musiała być okropnie trudna decyzja, bo przecież nie wyrzuca się paru tysięcy złotych ot tak… Ale ja to wiem i Wy to wiecie, że tak widocznie miało być. Będziecie teraz silniejsi o tą przygodę. A wszechświat na pewno szykuje już dla Was jakąś rekompensatę :*

    • Vanilla Island napisał(a):

      Ech, niestety Agnieszka, za błędy się płaci, ale masz rację, wiele fajnego przed nami i tak właśnie chcę myśleć :) Zdrowia dla Was i pilnujcie Adasia, bo niestety grypa szaleje niemożliwie!

  • Przykra sprawa ale nie traćcie nadziei, na pewno jeszcze upolujecie okazje na Mauritius :) Na pewno to była trudna ale dobra decyzja. Życzę zdrowia dla maluszków :)

  • Alicja Alis napisał(a):

    Kasiu, tak mi przykro :( Ale głowa do góry następny wyjazd będzie 2 razy bardziej udany – w końcu musi nastąpić kumulacja! :D Zdrowie przede wszystkim :) Buziaki i zdrówka dla maluszków :*

  • Baśka Madej napisał(a):

    Kasiu! Strasznie mi przykro! Podjęliście mądrą decyzję. Kto wie co by się na tym Mauritiusie wydarzyło! Pomyślcie może na przyszłość o edukacji domowej dla dzieciaków zanim podrosną do wieku szkolnego i zaczną przywlekać rzeczy gorsze niż grypa :) Uszka do góry, jesteście mądrzejsi o nowe doświadczenia, choć to pewnie marna pociecha. Pozdrawiam ciepło i zawiązuję mocniej szalik, bo mnie do odlotu dzieli już niecały tydzień….

  • o rany, a właśnie ostatnio myślałam jak wam tam na boskich plażach, zdrówka dla maluchów

    • Vanilla Island napisał(a):

      Tak jak widzisz Basia. Boskie plaże będą musiały jeszcze trochę poczekać :( Ale co ja Ci będę mówić, o chorobach maluchów, ze względu na dłuższy staż, wiesz pewnie jeszcze więcej niż ja. Zdrówka dla Was!

  • Anna Szefler napisał(a):

    Dla pocieszenia nie tylko Wy. My zakupiliśmy lot dla nas i 4 letniej córki na Sri Lanke i 8 stycznia też samolot poleciał bez nas. Mąż zachorował, córka tez a ja na dodatej w miedzy czasie zaszłam w ciążę;-) wiec w końcu odpuscilusmy. Bilety oczywiści nie były ubezpieczone. Jedynie zwrócili nam za opłaty lotniskowe 1/5 całej kwoty. Pozdrowka oogromne

  • Dominika Omran napisał(a):

    Ciężka decyzja, ale kto wie czy tam nie byłoby gorzej. Moja M złapała 3 dniowke jak bylyśmy w Egipcie i nie powiem, trochę się stresowalam bo turystów było mało, hotele dookoła były pozamykane a do miasta i lekarza było daleko, całe szczęście ze to „tylko” trzy dniowka była…

    • Vanilla Island napisał(a):

      Dominika, pewnie masz rację. To zwykła grypa, ale dla takiego malucha nie wiadomo czym mogłoby się skończyć :/ Nawet teraz boimy się czy jeszcze nie wyląduje w szpitalu. A w Egipcie udało Wam się dostać do lekarza? Wyobrażam sobie, że to musiał być dla Was wielki stres i trzy dni wyjazdu z głowy :(

    • Dominika Omran napisał(a):

      Miałam ze sobą ibum i termometr, zapytalam na grupie na której jestem dziewczyn które mieszkają w eg jak się nazywa tutejsze lekarstwo z paracetamolem bo ibum nie zbijal gorączki i chciałam na zmiane dawać oprócz okladow. Jakiś chłopak z obslugi poleciał mi do hotelu obok i przyniósł coś co każda z dziewczyn mi odradzila… jakoś przetrwalysmy tą noc a na drugi dzień pomimo 38 zachowywała się ok wiec siedziałysmy w basenie zamiast w klimie i było jej tam znacznie lepiej :)

    • Vanilla Island napisał(a):

      Dominika, nie brzmi to wszystko najlepiej :/ Całe szczęście, że to była tylko trzydniówka!

    • Dominika Omran napisał(a):

      Dokladnie… no ale pomyślałam sobie ze w eg dzieci też chorują i rodzice dają radę :D

    • Vanilla Island napisał(a):

      Dominika, dokładnie tak! :)

  • Iwona Kus napisał(a):

    Co tam Mauritius, jak w ramionach trzyma Pani cały świat;-) Zdrowia!

  • Aleksandra Kaliszan napisał(a):

    :( to smutne, że teraz się nie udało, ale na pewno jeszcze przyjdzie czas, Mauritius wciąż pozostaje na mapie i Waszym horyzoncie! :* przesyłam uściski i życzenia zdrowia!

  • Marta Bortnowska napisał(a):

    O rety, ale smuteczek… Trzymam mocno kciuki abyście szybko się z tego otrząsnęli i nie przestawali marzyć, następnym razem musi być lepiej.

  • Marta Bortnowska napisał(a):

    Na szczęście choroby przechodzą, a Maritius raczej pozostanie na miejscu i jestem pewna, że będzie na Was czekać :)

  • Nozomi Kondo napisał(a):

    Flu? Hope the baby get better soon!
    Lots of hugs!!!

  • Spiekua_rodzinka napisał(a):

    Też się mocno stresujemy, że coś pójdzie nie tak (czyli np. jakaś paskudna choroba) zaraz przed wyjazdem. Wszystkie urlopy wykorzystujemy na maska – więc odpada tydzień bez przedszkola, przesiedziany w domu (chociaż nasza mała to typ w zasadzie nie chorujący). My przed wylotem na Mauritius (w Nowy Rok), mocno pokusiliśmy los – w sylwestrową noc łaziliśmy po górach. W zasadzie – niewiele brakowało, żeby z chętni przeżycia sylwestrowej przygody, cały wyjazd poszedł nam się kroić. Wszystkiego się jednak przewidzieć nie da a i pewnie dmuchając na zimne, coś się zawsze wydarzyć może. Życzymy jak najmniej przykrych niespodzianek :)

    • Vanilla Island napisał(a):

      Dzięki Spiekua_rodzinka. Z wielką przyjemnością oglądam Wasze zdjęcia z tej podróży. My mieliśmy możliwość podrzucenia Krzysia do babci, ale przejazdy wydawały nam się stratą czasu :/ Fajnie, że Wam wszystko się udało. I my kiedyś dotrzemy :) Pozdrowienia!

  • Nie ma tego złego jak to mówią. Mauritius nie zając, a dzieci są najważniejsze. Marzenia się ziszczą prędzej czy pózniej.

  • Aga CK napisał(a):

    Hej Kasia, mega mi przykro!:( wiem, ze bardzo sie cieszyliscie! Trzymam kciuki, zeby Maluchy szybko wyzdrowialy, a Mauritius moze nastepnym razem wypali. Trzymajcie sie cieplo!

  • Barbara Nawojczyk napisał(a):

    Hehe powiedz dzieciom o planach a zapewne coś przytargaja z placówek 😉 zdrowie to najwieksza zmora przedwyjazdowa każdego rodzica. Moja córka zagorączkowala na tajskiej wyspie akurat dzien przed długą drogą powrotną do Bangkoku i do domu. Przybylo mi pare siwych włosów ale wróciliśmy szczęśliwie

    • Barbara Nawojczyk napisał(a):

      Siwe zafarbowane i po problemie 😉 a Mauritius zwiedzalismy w grudniu na szczescie dzieci zdrowe 😉 ale dlugi lot bez przesiadek dał sie we znaki. Nie ma tego złego zdrówka dla dziatwy

  • Justa Bronowska napisał(a):

    Oj Kasia, co za pech:/ Wiem, jak się czeka na te wyjazdy, wiem ile to trudu, a tu taki klops. I jest jak piszesz, ze czujność uśpiona w oswojonej Polsce. Nam się nie zdarzyła żadna poważna choroba na świecie, a pokleszczowa boreliozę z polskiej łąki leczymy już 4ty rok :( A w sprawie przygotowań do wyjazdu w tropiki zimą- my tego nie powtórzymy raczej, chyba że w lutym/marcu, jak już bliżej wiosna. Własnie ze względu na okres chorób i przestawienia organizmu na zimowe tryby. Przed Sri Lanką Hania nie chodziła 3 tygodnie do przedszkola (!) i żyliśmy w stresie, żeby dziewczyny nie zachorowały, nie przyjmowaliśmy gości z dziećmi nawet ;-) Udało się, ale w locie powrotnym ze Sri Lanki złapaliśmy wszyscy chorobę, która powaliła nas na święta. Z dziećmi przedszkolno-szkolnymi to już inna bajka. Zdrowiejcie i jedzcie w góry ponad smog!

  • Okiem Alexa napisał(a):

    Nie zazdroszczę sytuacji, zwłaszcza że w takich chwilach ciężko podejmuje się decyzję. Jednak zdrowie najważniejsze! My też musieliśmy w tym roku zrezygnować tak z urlopu w dniu wyjazdu. Mała obudziła się rano chora, chociaż wieczorem nic nie wskazywało że coś się dzieje.. Nie udało się niestety odzyskać części pieniędzy, bo noclegi były już zarezerwowane, ale i tak byliśmy mniej stratni niż wy z racji, że wyjazd miał być samochodem.

    • Vanilla Island napisał(a):

      Oj, bardzo współczuję. Pieniądze to jedno (część udało nam się odzyskać), ale stracony wyjazd, na który się czekało to drugie. Myślę, że było Wam równie smutno jak nam teraz :( Ale jak piszecie, wiele wyjazdów jeszcze przed nami, a zdrowie jednak najważniejsze!

  • Katarzyna PS napisał(a):

    Zdrowie najważniejsze. Z dziećmi tak już jest że chorują zawsze przed ważnymi wydarzeniami. Powodzenia.

  • Anna Janas Tutak napisał(a):

    Skąd ja to znam …. Nigdy nie zapomnę rotawirusa na 2 dni przed Australią..Zdrówka !!! A gdy znów będziecie planować Mauritius to napiszcie szybciej :)

  • Vanilla Island napisał(a):

    Oj tak Barbara, nie zdawaliśmy sobie sprawy jaki to problem. I Wam musiało nie być wesoło :/ Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Idę szukać siwych włosów! ;)

  • Agnieszka Gaweł napisał(a):

    Co się odwlecze…. :) Chociaż rozumiem, że serce boli. Chyba każdemu podróżnikowi zdarzyło się podjąć kiedyś podobną decyzję. Jesteście wielcy, że cały czas spełniacie marzenia a Wasze dzieci przeżywają najpiękniejszą przygodę swojego życia. Trzymajcie się ;)

    • Vanilla Island napisał(a):

      Dzięki Agnieszka. No niewesoło nam, ale nie zdawałam sobie sprawy jak wiele osób przechodzi przez to samo! Trudna to lekcja dla nas, ale w końcu to nie ostatni wyjazd. Zdrówka dla Ciebie! :)

  • Vanilla Island napisał(a):

    Oj, to zazdrościmy :) Zdrówka dla Was i udanych podróży! :)

  • Aleksandra Wala napisał(a):

    Jesteście cudownymi rodzicami. W tych 3 słowach zamykam wszystkie tłumaczenia o tym, że najważniejsze są wasze dzieci i wasza miłość do nich. Być może, gdy kiedyś usłyszą opowieść o niedoszłym wyjeździe, pewnego dnia sami zafundują wam bilety! hhehe

    • Vanilla Island napisał(a):

      Aleksandra, o tym nie pomyślałam :D Mam wielką nadzieję, że jeszcze ich tam zabierzemy, a jeśli nie…no kurcze, ja w dzieciństwie jeździłam z rodzicami na Mazury, czy nad Bałtyk i też było wspaniale, w końcu najważniejsze, że razem :) Wielkie pozdrowienia dla Was!

  • Łukasz Kasperek napisał(a):

    Decyzja na pewno trudna, ale słuszna… My zwykle ruszamy w podróż z przedszkolnym przeziębieniem, a w podróży wszystko mija kolejnego dnia. No ale z grypą, zwłaszcza u maluchów, żartów nie ma. Głowa do góry, jeszcze to sobie z nawiązką odbijecie! ;-) Zdrowia!

  • Pati Pluta napisał(a):

    Wiem Kasiu,ze jako mama dwojga dzieci potrafisz oszacowac czy mozna podjac ryzyko czy nie. Z grypa nie ma co sie bawic-a czasami nie ma sensu podejmowac tego ryzyka! Ciezka mieliscie decyzje by odwolac lot ale znajac was to juz rozgladacie sie za nowymi lotami!😉wkrotce nadrobice!!!

  • Wspolczuje Kasiu. Niespelnione marzenia bola, ale w takiej sytuacji dzieci sa najwazniejsze. Podzielam Twoje doswiadczenia. My poslalismy w zeszlym roku Davidka do instytucji jeszcze w piatek a samolot mielsismy w sobote :). No coz goraczka po piatku 40 stopni i … tydzien w lozku. Zdrowia dla Was. I wielkich marzen do spelnienia.

    • Vanilla Island napisał(a):

      Oj, widzę nie jesteśmy sami z tym tematem :( Trudno, co by się nie działo, następnym razem tydzień albo nawet dwa przetrzymamy Krzysia w domu. Dzięki wielkie i zdowia dla Was :))

  • Wioleta Cieślak napisał(a):

    U nas była taka sama sytuacja przed Świętami. Wyjazd o 9 rano , a w nocy pogotowie i 40 stopni u syna i nawet nie pomogło to, ze nie wysłaliśmy syna 9 dni przed wyjazdem do Przedszkola, wiec co ma być to będzie…

  • Kasia Zosia Ludian napisał(a):

    A Tak a propos tego nie puszczania, znam przypadek, ze znajomi też przez tydzień nie puszczali do przedszkola, a na dwa dni przed wyjazdem i tak się rozlozyl, więc wiesz to nie reguła, chociaż teraz sezon zachorowań to ciężko. U nas ostatnio przed wyjazdami chyba jest reguła, że zaliczamy lekarza z czymś ( to wyjazdy w PL były, ale mimo to Zosik zawsze coś miała). Zdrowia dla Was wszystkich.

  • Vanilla Island napisał(a):

    Pati, masz rację, osuszymy ostatnie łzy i marzymy dalej :) Uściski wielkie!

  • Monika Brygała napisał(a):

    Strasznie mi przykro, nasz maluch też gorączkuje drugi dzień, ale my nie mieliśmy teraz żadnych planów, więc siedzimy w domu bez większego żalu. Zdrowiejcie, marzcie dalej i wcielajcie marzenia w życie. :)

  • Monika Brygała napisał(a):

    Pięknie Wam razem. :) Cudne te Wasze zdjęcia, nawet bez podróży. :)

  • Mapa Mamy napisał(a):

    Przykra sprawa, ale nic nie mogliście na to poradzić :/ następny wyjazd na pewno zrekompensuje ten, jeszcze będzie wspaniale! Co do nie puszczania do przedszkola, to fakt my też staramy się przed dalszymi wyjazdami tydzień przed jednak zostawić w domu. Oczywiście czasami nie ma znaczenia czy zostanie w domu czy nie i tak zawsze może się coś przytrafić. Teraz zdrowiejcie spokojnie <3

  • Marcin Nowak napisał(a):

    To się nazywa odpowiedzialność. Samoloty odlatują i przylatują, pieniądze się marnują i wypracowują. Ale zdrowie można stracić raz a porządnie… a odzyskać często trudno.

  • Frajda nad morzem napisał(a):

    Trzeba myśleć o tym w kategoriach : tak miało być. Może dzięki temu ustrzegliście się przed czymś dużo gorszym. Teraz jest sezon na chorowanie. U nas 3/5 bardzo się pochorowała i z wielu planów trzeba była zrezygnować. Ale znalazł się czas na coś zupełnie innego. A jesli chodzi o takie przygody to one zawsze uczą. W sierpniu wyruszyliśmy w wymarzoną podróż do Stanów Zjednoczonych. Mieliśmy przejechać zachdonie wybrzeże, wszyscy, całą piątką. Wszystko przygotowane, wizy zrobione rok wcześniej. Spakowani pojechaliśmy na lotnisko. Wszyscy bardzo podeksytowani. Zaczęlismy nadawać bagaż. Nagle okazało się, że ….jeden paszport stracił ważność miesiąc temu.I nie polecimy. To co wtedy wszyscy czuliśmy nie da się opisać. Ale się podejmę i za jakiś czas na blogu naskrobię. Dziś wiem, że to wszystko wiele uczy. I daje siłę, by się nie poddawać. Do Stanów polecieliśmy tydzień później, ale musielismy przez to być tam tydzień krócej. Nic jednak nie żałuję. Wyprawa była wspaniała. To wyprawa życia. Wszytso będzie dobrze. Jeszcze spełnicie marzenia. :-)

    • Vanilla Island napisał(a):

      Frajda nad morzem, to jest naprawdę historia mrożąca krew w żyłach. Taka z najorszych sennych koszmarów. Całe szczęście, że mogliście polecieć tydzień później i wyjazd, krótszy, ale jednak się udał! My niestety nie mieliśmy takiej opcji. U mnie w rodzinie akcja z nieważnym paszportem miała miejsce jakieś dwa lata temu i teraz wszyscy baaardzo na to uważamy. Pewnie, że jeszcze będzie dobrze :) Pozdrowienia dla Was!

  • Alicja Niemiec napisał(a):

    Rozumiem i współczuję. Na wakacjach koniecznie chciałam lecieć do córki w Grecji, która wtedy była w ciąży. Mieliśmy wypadek i nie mogłam lecieć. Żałowałam, że wyjazd nie był ubezpieczony. Teraz jestem u niej i cieszę się wnusią Zosią. Pozdrawiam Was.

    • Vanilla Island napisał(a):

      Bardzo mi przykro, no niestety, tak właśnie bywa. Nam takie ubezpieczenie w ogóle nie przyszło do głowy! Ale już ostatni raz :) Pozdrawiamy ogromnie, szczególnie małą Zosię :)

  • zojawdrodze napisał(a):

    O rany…. Przykro…Ale dzieci najważniejsze… Nie wiem co bym zrobiła. A może wiem?… Biorę radę do serca i Zoja zostanie w domu na tydzień przed wyjazdem. Co do ubezpieczenia: chcieliśmy ubezpieczyć naszą wyprawę do Tajlandii, ale usłyszeliśmy, że takie ubezpieczenie można wykupić tylko dla zorganizowanych wycieczek? Wiecie coś więcej?

    • Vanilla Island napisał(a):

      zojawdrodze a kiedy wyruszacie? My mieliśmy możliwość wykupić takie ubezpieczenie jak kupowalśmy ubezpieczenie zdrowotne (wybraliśmy Axę). Wydaje mi się, że wyjazdy niezależne też można było ubezpieczyć, tyle że trzeba było to zrobić tego samego dnia, w którym kupowało się bilety lotnicze.

    • zojawdrodze napisał(a):

      Vanilla Island wyruszamy 21 lutego. I dziś rano podjęliśmy decyzję, że Zoja tydzień przed wylotem przestaje chodzić do przedszkola – dzięki Waszej historii, choć mam świadomość, że to marne pocieszenie :-( W kwestii ubezpieczenia to mamy zdrowotne w Hestii, ale na ewentualne odwołanie podróży nie dało się – tak nas poinformowała osoba u której się ubezpieczamy. Podsumowując przed Zojką dwa ostatnie tygodnie przedszkola, a potem tydzień poćwiczymy 24h na dobę ze sobą przed podróżą;-) Trzymamy kciuki za dalsze Wasze plany: co ma pływać nie utonie! A to, że podróżujecie to Wasze przeznaczenie. Jak pisał klasyk:” Podróż to choroba w gruncie rzeczy nieuleczalna.” Więc grypa niech się trzęsie w posadach! :-)

    • Vanilla Island napisał(a):

      To czeka Was cudowna podróż! Zdrowia i oby wszystko Wam się fajnie udało! :))

  • Vanilla Island jak smutno :(. Kasa to jedno, ale te emocje kiedy czeka się na egzotyczną podróż i to jeszcze pierwszą w czwórkę! No, ale siła wyższa. Jeszcze sobie odbijecie!
    Ps. My w zeszłym roku w ten sposób straciliśmy bilety do Hiszpanii. W poniedziałek lot a w piątek starszy syn wrócił z przedszkola z zapaleniem węzłów chłonnych na szyi. Z tym, że kasa, którą straciliśmy dużo niższa, a sam wyjazd przełożyliśmy o miesiąc. Obyście i Wy gdzieś niedługo polecieli! :)

    • Vanilla Island napisał(a):

      Biało-Czarni wśród kolorów świata dokładnie tak. Ogrom tego rozczarowania nawet ciężko opisać :[ Co zrobić, już prawie się pozbieraliśmy. W końcu są sprawy ważne i ważniejsze.

  • Globfoterka napisał(a):

    :(( Podjęliście jedyną słuszną decyzję. Duuużo zdrowia dla Was! Uszy do góry :)

  • Byle-Na-Chwile napisał(a):

    Na prawdę Wam współczuję chociaż zdrowie dzieci najważniejsze. My nigdy nie wykupowaliśmy ubezpieczenia od rezygnacji z biletu lotniczego ale teraz z małą od razu się zdecydowaliśmy zwłaszcza, że bilety drogie a wylot za 3 miesiące. Zdrówka

  • Anna Kamionka napisał(a):

    ja puszczam, co ma wisieć nie utonie, jak to mawiam. Było już nie raz, że jechaliśmy z inhalatorem i antybiotykiem, albo wracaliśmy i z samolotu prosto do lekarza…nie, żeby na miejscu tez lekarz nie oglądał.. takie uroki. Tylko my mamy jedną więc łatwiej i nigdy nie było tak, że z 40 gorączką ciągnęłam dziecko do samolotu… Raz nam się zdarzyło na Wyspach Kanaryjskich, fajny hotel, duzo dzieci i mega wirus, taki ze 40 stopni miała przez kilka dni.. Moj mąż też :D


Leave a comment

Your email address will not be published.


Post Comment

 
Najnowsze wpisy

Jak zorganizować wyjazd na Mauritius

25 września 2017

Niech żyją wakacje!

18 września 2017

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017

Wiosna

19 kwietnia 2017

Tula

1 kwietnia 2017