kulinaria

Nasza mało afrykańska przygoda

Nasza mało afrykańska przygoda

Mauritius to bajka i to bajka szalenie zaskakująca. Lecieliśmy do Afryki, a wylądowaliśmy w Indiach. A właściwie w ich bogatszej wersji. Prawie 70 procent mieszkańców wyspy ma indyjskie korzenie i mimo że ich przodkowie przybyli tu kilka pokoleń temu, wiele kobiet nadal nosi tradycyjne indyjskie stroje, co rusz spotyka się hinduskie świątynie czy kapliczki, budynki wyglądają typowo indyjsko, a restauracje nie tylko serwują indyjskie specjały, ale i często umilają czas klientom bollywodzkimi hitami. Nam nie przeszkadza to zupełnie, bo Indie są nam bardzo bliskie (nie mówiąc już o miłości do indyjskiej kuchni!), a w odróżnieniu od nich, nie ma tu tłumów. Co więcej, nie ma też naganiaczy, namawiaczy i naciągaczy, a jeżeli ktoś zdecyduje się nam jednak coś zaoferować to na „nie, dziękuję” odpowiada „jasne, miłego dnia zatem” i posyła nam uśmiech.

Poza tym, Mauritius to cudowne plaże, soczyście zielona dżungla, wulkaniczne góry i fantastycznie otwarci, pomocni ludzie. Wciąż nie możemy wyjść z zachwytu nad tym miejscem i ze zdziwienia, że dopiero pojawienie się bardzo małego człowieka sprawiło, że po raz pierwszy pomyśleliśmy o tym kierunku, który jest po prostu idealny na wyjazd z dziećmi. Ale o tym już następnym razem, bo teraz czas na zdjęcia – one mówią same za siebie :)

Polub stronę
Camden Market

Camden Market

ócząc się po Londynie, trafiliśmy na Camden Market – super klimatyczne miejsce, słynące z ciekawie ozdobionych budynków, sklepów z najróżniejszymi, wyrabianymi ręcznie cudami, ale przede wszystkim z fantastycznego ulicznego jedzenia! Można tu spróbować smaków z całego chyba świata: angielskie fish and chips (ryba z frytkami nie brzmi nawet w połowie tak dobrze ;) ), hiszpańska paella, włoskie spaghetti na sto sposobów, tajski pad thai i co tylko jeszcze chcecie. Postanowiliśmy się nie ograniczać i próbować wszystkiego po trochu. No, me wyjątkowo odrobinę więcej z naszej ukochanej kuchni azjatyckiej :D Oj, gdybym mieszkała w Londynie, byłabym tu częstym gościem!

Continue Reading

Polub stronę
Peron

Peron

Ostatnie dni były deszczowe i pochmurne, więc długie, wiosenne spacery musieliśmy odłożyć na bliżej nieokreślony termin (tym bardziej, że od wczoraj mamy śnieg!). W takie szare, leniwe popołudnia lubimy wyskoczyć gdzieś na kawę, czy energetyczne owocowe smoothie. Tak się jakoś składa, że bardzo często trafiamy do otwartego w dawnej zajezdni tramwajowej, bielskiego Peronu. Nawet krótka wizyta pozwala nam zebrać energię na resztę dnia – z jednej strony dzięki super atmosferze i pysznościom, którym nie mna się oprzeć, a z drugiej dzięki temu, że w całym naszym zabieganiu udało się znaleźć choć chwilkę, żeby pobyć razem :)

Jak dojechać?

Adres Peronu to Olszówka 27,  Bielsko-Biała. Kawiarnia znajduje się w Cygańskim Lesie, w dawnym budynku zajezdni tramwajowej, tuż przy ostatnim przystanku autobusu nr 1.

Continue Reading

Polub stronę
Vanilla Cola

Vanilla Cola

Dziś u nas wyjątkowy dzień. Świętujemy go pijąc czekającą już wystarczająco długo waniliową Colę :D Miłego piątku trzynastego!

Dobra Czajownia

Dobra Czajownia

Cieszyn, od kiedy przyjeżdżałam tu na odbywające się wiele lat temu Nowe Horyzonty, jest dla mnie magicznym miastem. Małe, kolorowe kamieniczki, kręte uliczki, uroczy rynek i ten niezwykły, przygraniczny klimat. Wracamy tu często i prawie równie często odwiedzamy przy tej okazji znajdującą się tuż za granicą Dobrą Czajownię. Żałujemy, że jest tak chłodno, bo nie możemy skorzystać z ogrodu harbaciarni, ale i tak jesteśmy wniebowzięci, bo gdy zbliżamy się do czajowni, siedzące w nosidle Maleństwo postanawia uciąć sobie codzienną drzemkę. Bez najmniejszego zakłócenia snu naszego synka udaje nam się ułożyć go wygodnie na poduszkach, a my mamy półtorej godziny żeby nacieszyć się atmosferą tego miejsca. U przemiłego Czecha zamawiamy zieloną herbatę i popijamy ją wsłuchani w sączącą się z głośników orientalną muzykę, celebrując przy tym każdą chwilę. Ze względu na Maleństwo nie bierzemy shishy, ale kupujemy dwie paczki rewelacyjnego tytoniu jabłkowego, który wykorzystamy pewnie w najbliższym czasie. Jeśli lubicie herbaty i herbaciany klimat polecam wpaść tu kiedyś przy okazji, drugiej tak dobrze pomyślanej czajowni nie znalazłam nigdzie indziej :)

Jak dojechać?

Adres czajowni to Střelniční 215/18, Czeski Cieszyn. Idąc z Polskiego Cieszyna należy przekroczyć granicę Mostem Wolności, który kończy ulicę 3 Maja (to ta schodząca w dół obok amfiteatru), a następnie iść dalej prosto przez 230m, czyli kilka minut. Czajownię znajdziecie po prawej stronie ulicy. Znajduje się w biało czerwonej kamienicy, a do wejścia trzeba zejść schodkami w dół.

Continue Reading

KACZKA W PIĘCIU SMAKACH

KACZKA W PIĘCIU SMAKACH

W temacie kulinariów ciężko mi wyobrazić sobie miejsce ciekawsze niż Singapur. Ze względu na wielokulturowość tego miasta można tu spróbować dań z Malezji, Indii, Chin, Japonii, Wietnamu, Tajlandii i pewnie wielu jeszcze innych krajów. Choć nam, Europejczykom, sposób prezentacji serwowanych potraw często może wydawać się co najmniej przerażający, są one w rzeczywistości rewelacyjne.  Z pewnością stanowią jeden z głównych powodów naszych kolejnych powrotów do Azji. Znajomi pytają nas jak sobie radzi z azjatyckimi smakołykami nasze Maleństwo. Ano wyśmienicie. Wciąga wszystko: ostre, słodkie, kwaśne czy też w pięciu smakach. Najbardziej przepada za krewetkami, japońskim ryżem i sokiem mango-pomarańcza, a świeże owoce ceni ponad wszystko. Martwi nas jedynie to, jak po powrocie poradzi sobie z mdłą kaszką na kolację.

Continue Reading

 
Najnowsze wpisy

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017

Wiosna

19 kwietnia 2017

Tula

1 kwietnia 2017

Międzynarodowe Targi Turystyczne GLOBalnie

31 marca 2017

Nasza mało afrykańska przygoda

27 marca 2017