Szybki wypad w Tatry

Szybki wypad w Tatry

W ostatni ciepły weekend poprzedniego roku (a to wcale nie tak dawno, bo niecały miesiąc temu!) uznaliśmy, że dojrzeliśmy już do tego, żeby wybrać się w końcu gdzieś we czwórkę i pojechaliśmy w Tatry. Plany nie były specjalnie ambitne, ale nas zupełnie satysfakcjonowały. Z maluchami przeszliśmy przez Dolinę Strążyską, docierając do wodospadu Siklawica oraz wspięliśmy się przez Kalatówki na Halę Kondratową. Starszy Misiaczek dzielnie sam pokonał większość tras, a młodszy teleportował się z miejsca na miejsce, śpiąc słodko w chuście. Odwiedziliśmy też termy (zdecydowaliśmy, że maluszek nie będzie moczył się z nami, więc czas spędzał relaksując się na leżaczku i był z tego niesamowicie zadowolony).

Jak radziliśmy sobie we czwórkę? Całkiem nieźle, chociaż mnie przede wszystkim przerosła ilość bagażu. Zapakowani byliśmy, prawie że do granic możliwości naszego samochodu, a i tak pewnych rzeczy zabrakło.

Continue Reading

Polub stronę
Postrzyżyny

Postrzyżyny

Stało się. Ten dzień musiał kiedyś nadejść. Na ten Nowy Rok życzymy Wam przede wszystkim odwagi i otwartości na zmiany, bo myślę sobie, że nie ma co trzymać się kurczowo otaczającej nas rzeczywistości – naszych rzeczy, przyzwyczajeń, osiągnięć, a nawet marzeń, jeżeli w jakiś sposób zatrzymują nas one w miejscu, nie pozwalając przez to iść do przodu i być szczęśliwym. Czasu i przychodzących zmian nie da się zatrzymać, więc chyba warto, zamiast patrzeć wstecz, wykorzystywać jak najlepiej pojawiające się szanse i mieć przy tym jeszcze frajdę.

Wspaniałego, a może nawet przełomowego Nowego Roku! :)

Polub stronę
Rogue One

Rogue One

To już dziś. Idziemy :D Pierwszy raz od miesięcy tylko we dwoje ;)

Polub stronę
Tatry

Tatry

Właśnie minął się ostatni jesienny weekend. Dla nas wyjątkowy, bo udało nam się po raz pierwszy wyjechać we czwórkę! :) Wszyscy bardzo już czekaliśmy na jakiś, choćby krótki wyjazd, ale plaże z prażącym słońcem odłożyliśmy na razie na później i wybraliśmy się w Tatry. Mały Misiaczek, mimo naszych obaw, czuł się świetnie i śpiąc spokojnie w chuście, przemierzał górskie szlaki. Starszy natomiast wędrował już sam, zadziwiając nas niesamowicie swoją wytrwałością. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy jak odnajduje się w nowej sytuacji, jak bardzo się zmienia, poważnieje. Nagle w naszych oczach przestał być dzidziusiem, za którego, ja w szczególności, go uważałam. Teraz widzę jak wiele już potrafi, ile rozumie, czego udało nam się go nauczyć, a co niestety zawaliliśmy i przede wszystkim, że choć jest jeszcze bardzo małym chłopczykiem, to jednak wiele już za nami.

Instagram

Instagram

Założyłam w końcu konto na Instagramie. Opierałam się długo, bo nie jestem wielbicielką zmian, ale już chyba najwyższy czas dać mu szansę. Od sześciu lat robimy zdjęcia i nazbierało się ich już naprawdę sporo. Z przyjemnością wybieram więc teraz moje ulubione wspomnienia miejsc, ludzi, czy chwil i posyłam je w świat z krótkim komentarzem (za to chyba najbardziej lubię Instagram – choć wiele w mojej rodzinie polonistek,  mam wrażenie 100% genów odpowiedzialnych za lekkie pióro odziedziczyła jednak moja zdolna siostra :)). Całość to dla mnie pewien eksperyment, bo postanowiłam dla odmiany nie zadręczać się szczegółami, na które pewnie mało kto zwraca uwagę, a mnie one zniechęcają do publikowania zdjęć w ogóle. Będzie zatem kolorowo, mozaikowo, niechronologicznie i na pewno nieidealnie, ale mam nadzieję mieć przy tym masę frajdy :) Jeśli ktoś ma zatem ochotę na jeszcze większą porcję naszych zdjęć, zapraszam na nasze konto: www.instagram.com/vanilla.island  Enjoy!

Dwa miesiące

Dwa miesiące

Czytam właśnie, że bycie mamą nie polega wpatrywaniu się z rozczuleniem w uśmiechy różowego bobasa jak z reklamy. Serio? :D No dobra, powiem Wam prawdę – nie dajcie się zwieść tym słodkim oczkom, bo łatwo nie jest, ale widocznie też nie tak źle, skoro coraz intensywniej rozglądamy się za tanimi biletami na jakiś ciepły kraniec świata. W końcu młodszy Misiaczek kończy dziś dwa miesiące, czas się ogarnąć! ;)

Australia za 8 dolarów

Australia za 8 dolarów

Dwa dni temu odebraliśmy długo wyczekiwaną przesyłkę. Genialny Karol z bloga Busem Przez Świat napisał kolejną książkę, tym razem o Australii! Mimo że z wiadomych powodów, kiepsko u nas ostatnio z czasem, już prawie kończę czytać :D Wciągnęłam się bardzo szybko, bo książka jest świetnie napisana i poza tym, że pozwala zobaczyć Australię oczami młodych, fantastycznych podróżników, to Karol bez lania wody pokazuje jak można w praktyce zrealizować organizacyjnie i finansowo taką wyprawę. Polecamy ogromnie wszystkim marzycielom, którzy chcą wziąć sprawy w swoje ręce i wyruszyć w świat. Choćby za… 8 dolarów dziennie! Bo taką właśnie kwotą dysponowali Karol i Ola w Australii.

Oficjalna premiera książki we środę, a my mamy u siebie, do oddania w dobre ręce, dwa jeszcze ciepłe egzemplarze. W związku z tym szybki konkurs! Prosimy o odpowiedź na pytanie: JAK NAJLEPIEJ WYDAŁBYŚ W POLSCE 8 DOLARÓW? (dzisiejszy kurs to 3,97zł)

Zwyciężą dwie najciekawsze/najbardziej zaskakujące (dla nas ;) ) odpowiedzi. Konkurs trwa do jutra (24.10) do 20. Czas start!

Rovinj

Rovinj

Do Rovinj wybraliśmy się przypadkowo, ze względu na konferencję Piotrka. Nie mam pojęcia dlaczego nie byliśmy tam wcześniej. Mieszkamy na południu Polski i przejazd tam zajął nam dziesięć godzin, podczas gdy nad Bałtyk jedziemy około ośmiu. Miasteczko okazało się być prześliczne, a ze względu na to, że jest niewielkie i położone nad morzem, po prostu idealne na taki kilkudniowy wypad. Całe szczęście zdążyliśmy jeszcze przed sezonem turystycznym, więc mogliśmy spokojnie włóczyć się sennymi, kamiennymi uliczkami i być jednymi z nielicznych gości małych restauracyjek czy kawiarenek.

Continue Reading

We czwórkę

We czwórkę

Piękna, słoneczna niedziela. Chcemy wybrać się w góry, ale od samego rana misiaczki dają nam nieźle popalić. Ledwie jeden skończy płakać, bo jest głodny, to drugi zaczyna, bo gdzieś zapodział mu się miecz świetlny, pierwszego boli brzuch, a drugi wpada w rozpacz, bo nie chce założyć jesiennych butów tylko sandałki… Przyznam szczerze, że w takich momentach coraz ciemniej widzę to nasze podróżowanie we czwórkę. W końcu udaje nam się wyjść o 16! Dobrze, że nie mieszkamy w centrum, bo w tym tempie dotarlibyśmy co najwyżej na osiedlowy plac zabaw. Gdy dochodzimy na naszą ulubioną polankę, słońce jest już nisko. Jeden misiaczek śpi spokojnie u taty w chuście, drugi uśmiechnięty próbuje złapać łażącego w trawie żuczka. Warto było, jest pięknie :)

Zbyt długie dni, zbyt krótkie noce

Zbyt długie dni, zbyt krótkie noce

Gdy ktoś tak bezgranicznie Ci ufa, czy może zabraknąć sił? :)

Mam nadzieję, że Wasza noc była dziś dłuższa od mojej. Miłego początku tygodnia!

 
Najnowsze wpisy

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017

Wiosna

19 kwietnia 2017

Tula

1 kwietnia 2017

Międzynarodowe Targi Turystyczne GLOBalnie

31 marca 2017

Nasza mało afrykańska przygoda

27 marca 2017