dziecko

Dwa miesiące

Dwa miesiące

Czytam właśnie, że bycie mamą nie polega wpatrywaniu się z rozczuleniem w uśmiechy różowego bobasa jak z reklamy. Serio? :D No dobra, powiem Wam prawdę – nie dajcie się zwieść tym słodkim oczkom, bo łatwo nie jest, ale widocznie też nie tak źle, skoro coraz intensywniej rozglądamy się za tanimi biletami na jakiś ciepły kraniec świata. W końcu młodszy Misiaczek kończy dziś dwa miesiące, czas się ogarnąć! ;)

Polub stronę
Pewnego dnia moje dziecko odejdzie…

Pewnego dnia moje dziecko odejdzie…

Ostatnio często myślę o tym, jak cudownie byłoby gdyby nasze Maleństwo nigdy nie dorosło. Jest teraz wystarczająco samodzielne, a przy tym takie słodkie i radosne, uśmiecha się niesamowicie, uroczo wymawia każde nowe słowo, a na przebudzenie daje mi najsłodsze buziaki na świecie. Nie chcę, żeby poszło do przedszkola i stało się pyskatym dzieciakiem, później bezczelnym nastolatkiem, niezależnym studentem, aż w końcu… żeby odeszło na zawsze. Ktoś kiedyś powiedział mi, że dziecko to taki szczególny gość: pojawia się w domu angażując wszystkich wokoło, zostaje na kilkanaście lat, a potem odchodzi w świat i nie wolno go wtedy zatrzymywać. Co więcej, już jego pierwsze kroki są pierwszymi, które oddalają go od domu. Oczywiście to bardzo uproszczony model, ale coś chyba w tym jest. Jednocześnie tak trudno się nam do tego naszego gościa nie przywiązać. Szczególnie my, matki musimy mieć się na baczności! Dobrze znaleźć w sobie motywację, żeby nie zatracić się zupełnie w macierzyństwie, ale pielęgnować swoje pasje, przyjaźnie, może czasem nawet wyjeżdżać bez ukochanego maleństwa. Jeśli o to nie zadbamy, rośnie zagrożenie, że powoli, powoli nastąpi w nas przemiana w zgorzkniałą rodzicielkę, która grając na uczuciach swojego dziecka unieszczęśliwia je, bo „tyle przecież poświeciła (jak ja nie znoszę tego słowa), a Ty teraz: wyjeżdżasz/wolisz znajomych/zbyt rzadko mnie odwiedzasz!”.

Continue Reading

Polub stronę
Dlaczego NIE WARTO podróżować z dziećmi

Dlaczego NIE WARTO podróżować z dziećmi

Doczekaliśmy się. W końcu nadeszły upragnione wakacje – czas większych i mniejszych podróży. Na portalach i forach internetowych zaroiło się od pytań o to gdzie jechać z dzieckiem, jak to zrobić i czy jechać w ogóle. W odpowiedzi na to postanowiliśmy, że i my podzielimy się naszym doświadczeniem. Przedstawiamy siedem najważniejszych powodów dlaczego nie warto, ba! nawet nie należy podróżować  z dzieckiem:

Continue Reading

Polub stronę
OSTATNI DZIEŃ

OSTATNI DZIEŃ

…patrzeć z ciekawością w przyszłość, przeżywać, smakować, poznawać. Po prostu być :)

Dzień 5

Dzień 5

…śmiać się! Bez limitów :D

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka

Zdarzają się ciężkie dni, takie z gorączką i płaczem, z rozbitym kolanem, czy wylaną ze złości herbatą, z jęczeniem, miauczeniem, tupaniem, rzucaniem misiem czy książką, ale w sumie… fajnie być rodzicem. Rodzic może bezkarnie: wcinać cukrową watę, oglądać świnkę Peppę po kolacji, huśtać się do woli na huśtawce w parku, brodzić w kałuży, puszczać latawce, głaskać w zoo małe króliczki, robić bańki mydlane, kąpać się na basenie w płytkiej, ale ciepłej wodzie, dojadać deserki, budować wielką wieżę z klocków, a nawet uciąć sobie popołudniową drzemkę, ze swoim potomkiem przy boku. No bo co kurcze blade! – w końcu też nam się coś należy ;) Życzę Wam kochani rodzice, aby Wasze dzieci nigdy nie stały się zblazowane i znudzone życiem, żeby ich ciekawość i szalona radość nie zgasła, a oczy nie stały się szare i smutne. Co więcej, Wam też życzę ciągłego zachwytu odkrywania, radości z drobiazgów i z życia w ogóle. Oby nam wszystkim chciało się chcieć, tak jak im.

Spotkania balkonowe

Spotkania balkonowe

Lubicie swoich sąsiadów? My bardzo. Przyjście wiosny, cieszy nas w związku z tym, z jeszcze jednego powodu – po długiej zimie, w końcu możemy prowadzić z nimi pogawędki, siedząc popołudniami na słonecznym balkonie i popijając ulubioną herbatę ze swoich kubeczków :)

Cieszyn

Cieszyn

Podczas gdy w górach pierwsze krokusy i przebiśniegi nieśmiało wychylają główki spod resztek topniejącego śniegu, w miastach wiosnę widać już bardzo dobrze. My pierwszą tak ciepłą sobotę postanowiliśmy spędzić w słonecznym Cieszynie. Chyba nikogo nie muszę przekonywać jak fantastyczne jest to miejsce. Maleństwo zaznało miejskich przyjemności typu karmienie gołębi, gubienie się w krętych uliczkach, czy podjadanie smakołyków w klimatycznych kawiarenkach. Mimo że to nie Singapur, mam wrażenie, że bawiło się równie dobrze ;)

Continue Reading

Dobra Czajownia

Dobra Czajownia

Cieszyn, od kiedy przyjeżdżałam tu na odbywające się wiele lat temu Nowe Horyzonty, jest dla mnie magicznym miastem. Małe, kolorowe kamieniczki, kręte uliczki, uroczy rynek i ten niezwykły, przygraniczny klimat. Wracamy tu często i prawie równie często odwiedzamy przy tej okazji znajdującą się tuż za granicą Dobrą Czajownię. Żałujemy, że jest tak chłodno, bo nie możemy skorzystać z ogrodu harbaciarni, ale i tak jesteśmy wniebowzięci, bo gdy zbliżamy się do czajowni, siedzące w nosidle Maleństwo postanawia uciąć sobie codzienną drzemkę. Bez najmniejszego zakłócenia snu naszego synka udaje nam się ułożyć go wygodnie na poduszkach, a my mamy półtorej godziny żeby nacieszyć się atmosferą tego miejsca. U przemiłego Czecha zamawiamy zieloną herbatę i popijamy ją wsłuchani w sączącą się z głośników orientalną muzykę, celebrując przy tym każdą chwilę. Ze względu na Maleństwo nie bierzemy shishy, ale kupujemy dwie paczki rewelacyjnego tytoniu jabłkowego, który wykorzystamy pewnie w najbliższym czasie. Jeśli lubicie herbaty i herbaciany klimat polecam wpaść tu kiedyś przy okazji, drugiej tak dobrze pomyślanej czajowni nie znalazłam nigdzie indziej :)

Jak dojechać?

Adres czajowni to Střelniční 215/18, Czeski Cieszyn. Idąc z Polskiego Cieszyna należy przekroczyć granicę Mostem Wolności, który kończy ulicę 3 Maja (to ta schodząca w dół obok amfiteatru), a następnie iść dalej prosto przez 230m, czyli kilka minut. Czajownię znajdziecie po prawej stronie ulicy. Znajduje się w biało czerwonej kamienicy, a do wejścia trzeba zejść schodkami w dół.

Continue Reading

Lot do Singapuru

Lot do Singapuru

Kilka lat temu, w jakimś innym życiu gdy byliśmy jeszcze we dwoje, wybraliśmy się w naszą pierwszą podróż do Azji. Bilety, z wielomiesięcznym wyprzedzeniem kupiliśmy w Qatar Airways. Po doświadczeniach związanych jedynie z tanimi lotami w Europie, byliśmy zachwyceni: rewelacyjne jedzenie, super wygodne fotele, miła obsługa, do tego ekran z milionem filmów i mnóstwo gadżetów. Wszystko było idealne, ale… cały lot zakłóciła obecność jednego małego człowieka, kilka rzędów przed nami. Maluch miał jakieś dwa lata i darł się jak opętany. Nie wiem jak to możliwe, ale płakał CAŁY lot. Siedem nieskończenie długich godzin. Jego umęczona mama nosiła go na rękach, przytulała, karmiła – zestresowana i oblana potem robiła wszystko co mogła, ale nic, kompletnie nic nie pomagało. Możecie sobie wyobrazić atmosferę panującą wśród pasażerów… Najlepsze jest to, że dosłownie 30 sekund po lądowaniu, wyczerpany dzieciak zapadł w sen. Przeżyliście coś podobnego? Powiem szczerze, że to wspomnienie do dziś wywołuje u mnie przerażenie. Nie wiem dlaczego ten mały tak płakał: był chory, coś go bolało, a może po prostu nie mógł zasnąć? Nie mam pojęcia jak zachowałabym się będąc w sytuacji tej biednej matki, otoczona niechęcią pasażerów z płaczącym dzieckiem na ręku. Po kilku tego rodzaju przeżyciach postanowiłam dołożyć wszelkich starań, żeby takiej sytuacji uniknąć i udało się! Dzielę się zatem naszym doświadczeniem, z nadzieją, że i Wam się uda :)

Continue Reading

 
Najnowsze wpisy

Jak zorganizować wyjazd na Mauritius

25 września 2017

Niech żyją wakacje!

18 września 2017

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017

Wiosna

19 kwietnia 2017

Tula

1 kwietnia 2017