Mija właśnie rok od kiedy zamieszkał z nami nasz Zdzich. Ten ćwierćtonowy gość był dla nas w tym czasie niezwykłą dekoracją, wieszakiem na kapelusze, inspiracją, ścianką wspinaczkową, nieocenionym towarzyszem gier, a w czasie imprez nawet kompanem przy degustacji trunków najróżniejszych ;) Czasem myślę o tym, że kiedyś, w przyszłości, gdy nas już dawno nie będzie, Zdzich dalej będzie stać tak jak stoi. Może stanie się naszym rodowym skarbem przekazywanym z pokolenia na pokolenie? Ciężko przejść obok niego obojętnie, a jeszcze ciężej się go pozbyć, ale tym już będzie martwić się Maleństwo :D
Zauważyłam, że wiele otaczających mnie rodzin ma jakąś pasję, która łączy wszystkich jej członków. Co więcej, przekazywanie jej młodszym przez starszych staje się swego rodzaju tradycją. Bakcyle mogą być różne, czasem nawet dość egzotyczne: od jazdy na nartach czy górskie wędrówki, po wędkowanie, zbieranie grzybów, kiszenie ogórków, a nawet robienie nalewek (tudzież innych trunków :D ). Zresztą nie ważne – cała zabawa polega na tym, że coś robi się wspólnie i związane z tym pełne emocji przygody oraz włożone zaangażowanie łączą niezwykle mocno wszystkich członków rodziny (bez względu na to czy są zwolennikami danej pasji, czy też nie). W mojej rodzinie jednym z takich bzików jest żeglarstwo. Moi rodzice zakochali się w błękitnych jeziorach i wiejącym w żagle wietrze, już wiele lat temu. Tę miłość przekazali mi i mojej siostrze. Niemalże w każdy letni weekend żeglowaliśmy po naszym ukochanym jeziorze Żywieckim, a obowiązkowo co najmniej dwa tygodnie wakacji spędzaliśmy na Mazurach: pływając z miejsca na miejsce, szwędając się po lesie i siedząc z gitarą przy ognisku, podziwiając letnie, rozgwieżdżone niebo. Myślę, że w bardzo dużym stopniu ukształtowało to moją osobowość, co przejawia się szczególnie w zamiłowaniu do włóczęgi ;) Jestem za to bardzo wdzięczna moim kochanym rodzicom. I cóż, wygląda na to, że teraz nasza kolej.
Doczekaliśmy się. W końcu nadeszły upragnione wakacje – czas większych i mniejszych podróży. Na portalach i forach internetowych zaroiło się od pytań o to gdzie jechać z dzieckiem, jak to zrobić i czy jechać w ogóle. W odpowiedzi na to postanowiliśmy, że i my podzielimy się naszym doświadczeniem. Przedstawiamy siedem najważniejszych powodów dlaczego nie warto, ba! nawet nie należy podróżować z dzieckiem:
Dziś na Vanilla Island wielkie święto! W końcu nadeszły drugie urodziny naszego Maleństwa. Są goście, torcik, baloniki i wielokrotnie śpiewane sto lat. Maleństwo ogromnie czekało na ten dzień, a jego wyobrażenie o nim oparło na jednym z odcinków Świnki Peppy, więc poprzeczka była wysoka ;) Mam nadzieję, że daliśmy radę i nadal będziemy dawać. Oby kolejny rok był co namniej równie udany. Obyśmy potrafili pokazywać Maleństwu świat w jego najpiękniejszej postaci, przygotowywali go do coraz większej samodzielności i stworzyli mu najpiękniejsze dzieciństwo jakie tylko możemy – dając mu przede wszystkim ogrom naszego cennego czasu, bo to najpiękniejszy z możliwych prezentów, na który niestety, nie zawsze nas stać. Obyśmy zatem, w kolejnym roku życia naszego synka, byli bogaci w czas i tekiego bogactwa również Wam życzymy! Wspaniałej, rodzinnej soboty :))
…mieć tatę obok :))
Wszystkim wspaniałym, pełnym energii i miłości, aktywnym ojcom, życzę żeby potrafili być twardzi w codziennej walce, delikatni w sytuacjach, które tego wymagają, a kochający zawsze. Ogromne uściski!!! :)











Najnowsze komentarze