dziecko

Bal

Bal

Pierworodny wybiera się na bal przebierańców.

– Krzysiu, z kim będziesz tańczyć?

– z Kubą

– a może z Olą? (sugeruję nieśmiało moją ulubienicę ;) )

– nie, nie lubię małych dziewczyn!

– a lubisz duże?!

– lubię, na przykład ciebie Mamo.

 

Wiele takich chwil Wam życzę, nie tylko na Walentynki  :)

#myboy #ciekawiekiedymuprzejdzie #dlatakichchwilwartobyćmamą

Polub stronę
Czasem słońce, czasem deszcz

Czasem słońce, czasem deszcz

Kiedyś słyszałam, że gorsza od choroby w podróży jest tylko choroba przed podróżą. Teraz i my coś o tym wiemy :( Tydzień temu odleciał nasz samolot na Mauritius, no i niestety, odleciał bez nas. Na kilka dni przed wylotem, obydwa maluchy dostały grypy, a gdy mały Olek, na godzinę przed wyjazdem na lotnisko, zagorączkował do prawie 40 stopni, zrezygnowaliśmy.

To nie była łatwa decyzja. Tyle z tym wyjazdem wiązaliśmy planów, marzeń, nadziei. Jest mi niesamowicie przykro i nadal bardzo przeżywam tą stratę, ale wiem jednocześnie, że za bardzo wiele możemy być wdzięczni. Słyszałam też, że mimo popełnianych błędów, nie ma porażek. Można przegrać, albo się czegoś nauczyć. My nauczyliśmy się przede wszystkim tego, że co najmniej na tydzień przed wyjazdem nie posyła się dziecka do przedszkola i Wam też baaardzo to odradzamy. Swoją drogą, co za ironia losu, że tak bardzo próbując się ustrzec przed chorobami tropikalnymi, zlekceważyliśmy zagrożenie, które było tuż obok. Dodatkowo, podróżując z dziećmi, warto ubezpieczyć wyjazd. Oj warto.

Nie popełnijcie naszych błędów. A my powoli dochodzimy do siebie i nieśmiało zaczynamy znów marzyć…

Polub stronę
Czas spakować plecaki!

Czas spakować plecaki!

Mam nadzieję, że weekend zaczyna Wam się miło. My zabieramy się właśnie wielkie pakowanie, a już za kilka dni ktoś tu po raz pierwszy poleci samolotem :D Żarty się skończyły, trzymajcie kciuki, żeby inni pasażerowie nie wyrzucili nas przez okno ;)

Polub stronę
Szybki wypad w Tatry

Szybki wypad w Tatry

W ostatni ciepły weekend poprzedniego roku (a to wcale nie tak dawno, bo niecały miesiąc temu!) uznaliśmy, że dojrzeliśmy już do tego, żeby wybrać się w końcu gdzieś we czwórkę i pojechaliśmy w Tatry. Plany nie były specjalnie ambitne, ale nas zupełnie satysfakcjonowały. Z maluchami przeszliśmy przez Dolinę Strążyską, docierając do wodospadu Siklawica oraz wspięliśmy się przez Kalatówki na Halę Kondratową. Starszy Misiaczek dzielnie sam pokonał większość tras, a młodszy teleportował się z miejsca na miejsce, śpiąc słodko w chuście. Odwiedziliśmy też termy (zdecydowaliśmy, że maluszek nie będzie moczył się z nami, więc czas spędzał relaksując się na leżaczku i był z tego niesamowicie zadowolony).

Jak radziliśmy sobie we czwórkę? Całkiem nieźle, chociaż mnie przede wszystkim przerosła ilość bagażu. Zapakowani byliśmy, prawie że do granic możliwości naszego samochodu, a i tak pewnych rzeczy zabrakło.

Continue Reading

Postrzyżyny

Postrzyżyny

Stało się. Ten dzień musiał kiedyś nadejść. Na ten Nowy Rok życzymy Wam przede wszystkim odwagi i otwartości na zmiany, bo myślę sobie, że nie ma co trzymać się kurczowo otaczającej nas rzeczywistości – naszych rzeczy, przyzwyczajeń, osiągnięć, a nawet marzeń, jeżeli w jakiś sposób zatrzymują nas one w miejscu, nie pozwalając przez to iść do przodu i być szczęśliwym. Czasu i przychodzących zmian nie da się zatrzymać, więc chyba warto, zamiast patrzeć wstecz, wykorzystywać jak najlepiej pojawiające się szanse i mieć przy tym jeszcze frajdę.

Wspaniałego, a może nawet przełomowego Nowego Roku! :)

Rogue One

Rogue One

To już dziś. Idziemy :D Pierwszy raz od miesięcy tylko we dwoje ;)

Tatry

Tatry

Właśnie minął się ostatni jesienny weekend. Dla nas wyjątkowy, bo udało nam się po raz pierwszy wyjechać we czwórkę! :) Wszyscy bardzo już czekaliśmy na jakiś, choćby krótki wyjazd, ale plaże z prażącym słońcem odłożyliśmy na razie na później i wybraliśmy się w Tatry. Mały Misiaczek, mimo naszych obaw, czuł się świetnie i śpiąc spokojnie w chuście, przemierzał górskie szlaki. Starszy natomiast wędrował już sam, zadziwiając nas niesamowicie swoją wytrwałością. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy jak odnajduje się w nowej sytuacji, jak bardzo się zmienia, poważnieje. Nagle w naszych oczach przestał być dzidziusiem, za którego, ja w szczególności, go uważałam. Teraz widzę jak wiele już potrafi, ile rozumie, czego udało nam się go nauczyć, a co niestety zawaliliśmy i przede wszystkim, że choć jest jeszcze bardzo małym chłopczykiem, to jednak wiele już za nami.

Dwa miesiące

Dwa miesiące

Czytam właśnie, że bycie mamą nie polega wpatrywaniu się z rozczuleniem w uśmiechy różowego bobasa jak z reklamy. Serio? :D No dobra, powiem Wam prawdę – nie dajcie się zwieść tym słodkim oczkom, bo łatwo nie jest, ale widocznie też nie tak źle, skoro coraz intensywniej rozglądamy się za tanimi biletami na jakiś ciepły kraniec świata. W końcu młodszy Misiaczek kończy dziś dwa miesiące, czas się ogarnąć! ;)

Rovinj

Rovinj

Do Rovinj wybraliśmy się przypadkowo, ze względu na konferencję Piotrka. Nie mam pojęcia dlaczego nie byliśmy tam wcześniej. Mieszkamy na południu Polski i przejazd tam zajął nam dziesięć godzin, podczas gdy nad Bałtyk jedziemy około ośmiu. Miasteczko okazało się być prześliczne, a ze względu na to, że jest niewielkie i położone nad morzem, po prostu idealne na taki kilkudniowy wypad. Całe szczęście zdążyliśmy jeszcze przed sezonem turystycznym, więc mogliśmy spokojnie włóczyć się sennymi, kamiennymi uliczkami i być jednymi z nielicznych gości małych restauracyjek czy kawiarenek.

Continue Reading

We czwórkę

We czwórkę

Piękna, słoneczna niedziela. Chcemy wybrać się w góry, ale od samego rana misiaczki dają nam nieźle popalić. Ledwie jeden skończy płakać, bo jest głodny, to drugi zaczyna, bo gdzieś zapodział mu się miecz świetlny, pierwszego boli brzuch, a drugi wpada w rozpacz, bo nie chce założyć jesiennych butów tylko sandałki… Przyznam szczerze, że w takich momentach coraz ciemniej widzę to nasze podróżowanie we czwórkę. W końcu udaje nam się wyjść o 16! Dobrze, że nie mieszkamy w centrum, bo w tym tempie dotarlibyśmy co najwyżej na osiedlowy plac zabaw. Gdy dochodzimy na naszą ulubioną polankę, słońce jest już nisko. Jeden misiaczek śpi spokojnie u taty w chuście, drugi uśmiechnięty próbuje złapać łażącego w trawie żuczka. Warto było, jest pięknie :)

 
Najnowsze wpisy

Nasz Mały Książę

21 października 2018

Małe święto

26 maja 2018

Jak zorganizować wyjazd na Mauritius

25 września 2017

Niech żyją wakacje!

18 września 2017

Pozdrowienia z gorącego południa

23 maja 2017