podróż

Wyspy Perhentian: Kecil

Wyspy Perhentian: Kecil

Dziś o tym czy w raju naprawdę jest nudno. Słońce, złoty piasek, wiatr szeleści palmami, fala za falą rozbija się o brzeg… I tak bez przerwy, od rana do wieczora, a w nocy to samo, tylko w wersji z księżycem. Wieje nudą, nie? Oj nie dla nas :D Co prawda nie skaczemy tu na bungee, nie pieczemy w ognisku tarantuli na obiad i nie robimy właściwie nic super fascynującego, ale jesteśmy tu razem i ogromnie nas to cieszy. Czas mija nam na przytulaniu się, łaskotaniu, babraniu w piachu, pluskaniu w wodzie i poznawaniu przeróżnych ludzi robiących mniej więcej to samo. Fajnie mieć czasem taki leniwy dzień, czy nawet kilka. Jesteśmy wdzięczni, że możemy spędzać czas razem, w tej fantastycznej przestrzeni na końcu świata (wspomnienie nie do przecenienia w długie zimowe wieczory) i takiej możliwości życzymy również Wam :)))

Continue Reading

Polub stronę
Wyspy Perhentian: Besar

Wyspy Perhentian: Besar

O wyspach Perhentian słyszymy sporo, jeszcze przed wylotem do Malezji. Wiele osób poleca nam wybrać się tam ze względu na rajski klimat: złoty piasek, błękitną wodę i wszechogarniający chillout. Inni odradzają z powodu tłumu turystów, braku autentyczności i ton walających się śmieci. Decydujemy się w końcu dać szansę rajskim wysepkom i nie żałujemy. Jako pierwszą wybieramy wyspę Besar, o wiele spokojniejszą niż słynąca z backpackerskich imprez Kecil. Jest tu wiele rodzin z dziećmi, światła gasną już o 22 (wieczory spędzamy przy rozgwieżdżonym niebie, które oglądane z nadmorskiej skały, wygląda tu szalenie magicznie) i wbrew przewidywaniom nie spotykamy tłumów! Jako, że malezyjskie wyspy po prostu stworzone są do nurkowania, Piotrek jest przeszczęśliwy i korzysta z okazji żeby kilka razy zejść pod wodę popodglądać rybki. Co robimy poza tym? Cieszymy się z każdej chwili, którą możemy tu spędzić razem, tarzamy się w piachu, poznajemy najróżniejszych ludzi i wariujemy z radości na widok niemalże każdej fali rozbijającej się o brzeg :)

Continue Reading

Polub stronę
Park ornitologiczny w Kuala Lumpur

Park ornitologiczny w Kuala Lumpur

Jeszcze jedno miejsce w Kuala Lumpur, warte odwiedzenia z dzieckiem. Park jest zadbany, dobrze zorganizowany i naprawdę spory. Maleństwo z fascynacją obserwuje ptaki, karmi rybki i przeżywa bliskie spotkanie z wielkim, kolorowym ptaszyskiem (spojrzenia obojga na ostatnim zdjęciu mówią same za siebie ;) ).

Continue Reading

Polub stronę
Kuala Lumpur

Kuala Lumpur

Stolica Malezji nas nie powala, mimo to spędzamy tu bardzo miło czas. Powodów jest kilka: jednym z nich jest łatwość znalezienia w przestrzeni publicznej dużej ilości atrakcji dla dzieci, drugim bardzo przyjemne centrum miasta, a trzecim nasz hostel. Dla podróżujących, z dziećmi czy bez, z pełną odpowiedzialnością polecamy hostel Travel Hub Highstreet (to nie jest post sponsorowany! ;) ). Hostel jest czysty, nowocześnie urządzony, ma klimatyczną imprezownię na poddaszu (a jaki widok!!) i dodatkowo poznaliśmy w nim ciekawych, przyjaznych ludzi. Jeśli jeszcze kiedyś odwiedzimy Kuala Lumpur to z pewnością zatrzmamy się właśnie tam. A co poza tym? Bardzo dobra kominukacja, interesująca architektura i co najmniej kilka fantastycznych świątyń.

Continue Reading

Motylarnia

Motylarnia

W Malezji dwukrotnie odwiedzamy motylarnię. Ze względu na klimat, jest to po prostu spory ogród, przykryty z góry siatką. Motyle, mimo ich rozmiarów, wcale nie tak łatwo znaleźć, ale jak się już uda, budzą w nas nieopisaną fascynację.

Continue Reading

Wyspa Pangkor

Wyspa Pangkor

Najwyższy czas na pokazanie Maleństwu azjatyckiego morza! Na miejsce inicjacji wybieramy niewielką wyspę Pangkor, leżącą na zachodnim wybrzeżu Malezji. Płynąc tam promem zaprzyjaźniamy się z fantastycznym Australijczykiem Danielem, z którym prowadzimy wielogodzinne rozmowy i spędzamy większość czasu. Razem, z ogromnym zdziwieniem, odkrywamy, że Pangkor jest zupełnie niepopularny wśród zachodnich turystów, a i tych malajskich jest tu niewielu. Puste plaże, dzika przyroda i wyśmienite owoce morza, czego więcej moglibyśmy sobie jeszcze życzyć?

Continue Reading

Malezja!

Malezja!

Kilkugodzinny przejazd z Singapuru do Malezji mija nam nadspodziewanie dobrze. Jedziemy do Melaki, miasta o którym mówi się, że pochłania przyjezdnych na wiele miesięcy. Nie wiem czy to przez to, że podróżujemy z Maleństwem (i być może nie poznajemy wszystkich uroków miasta), czy przez zbyt duże wyobrażenia o tym miejscu, ale niestety nie czujemy się specjalnie oczarowani. Jest tu całkiem ładna promenada wzdłuż rzeki, kilka ciekawych budynków, trochę nastrojowych knajpek i bardzo sympatyczni ludzie, ale jeden dzień tutaj jest dla nas zupełnie wystarczający.

Continue Reading

KACZKA W PIĘCIU SMAKACH

KACZKA W PIĘCIU SMAKACH

W temacie kulinariów ciężko mi wyobrazić sobie miejsce ciekawsze niż Singapur. Ze względu na wielokulturowość tego miasta można tu spróbować dań z Malezji, Indii, Chin, Japonii, Wietnamu, Tajlandii i pewnie wielu jeszcze innych krajów. Choć nam, Europejczykom, sposób prezentacji serwowanych potraw często może wydawać się co najmniej przerażający, są one w rzeczywistości rewelacyjne.  Z pewnością stanowią jeden z głównych powodów naszych kolejnych powrotów do Azji. Znajomi pytają nas jak sobie radzi z azjatyckimi smakołykami nasze Maleństwo. Ano wyśmienicie. Wciąga wszystko: ostre, słodkie, kwaśne czy też w pięciu smakach. Najbardziej przepada za krewetkami, japońskim ryżem i sokiem mango-pomarańcza, a świeże owoce ceni ponad wszystko. Martwi nas jedynie to, jak po powrocie poradzi sobie z mdłą kaszką na kolację.

Continue Reading

OCEANARIUM

OCEANARIUM

W czasie podróży we troje, aby uwzględnić potrzeby każdego z nas, dodaliśmy nową kategorię spędzania czasu – atrakcje dla dzieci. W związku z tym, w Singapurze obowiązkowo odwiedziliśmy oceanarium (w tym momencie największe na świecie, mieści podobno 45 mln litrów wody!). Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę – Maleństwo było zachwycone, a i my nie ukrywamy, że mieliśmy mnóstwo frajdy.

Continue Reading

SINGAPUR

SINGAPUR

Kocham wielkie miasta. Ich zapach, tłok, hałas. Kocham obserwować ludzi wielkich miast, szczególnie tych poznanych przez Couchsurfing. Do Singapuru chciałam się wybrać od dawna i w końcu udało się – okazał się wymarzonym celem na pierwszą azjatycką podróż naszego Maleństwa. Drapacze chmur, fenomenalnie przemyślane obszary zieleni, szybkie, komfortowe metro, a nawet mini Wenecja w centrum handlowym. Zapraszam do Miasta Lwa.

Continue Reading