dziecko

Dzień 6

Dzień 6

odkrywać małe, ale spektakularne radości ;)

Polub stronę
Dzień 7

Dzień 7

W minionym roku fajnie było… chodzić razem po górach :)

Polub stronę
Ostatnie kadry z Londynu

Ostatnie kadry z Londynu

Naprawdę ostatnie. Przynajmniej na jakiś czas ;) To co w Londynie tak ogromnie pociąga to chyba przede wszystkim różnorodność. Ludzie, miejsca, urocze knajpki, kapitalna architektura, pyszoty skąd tylko zechcesz. Poprzednio byliśmy tutaj prawie sześć lat temu i już wiem, że z kolejną wizytą nie będziemy tak długo czekać.

Continue Reading

Polub stronę
Boża krówka

Boża krówka

Żeby uniknąć kryptoreklamy, tej nazwy się trzymajmy ;) Jest jakaś magia w tym małym stworzonku. Udało jej się zbiec cało, szczęściara :D

 

Slow travelling

Slow travelling

Nie da się ukryć, że w Londynie masę czasu spędziliśmy w tamtejszych parkach (których wybór zresztą jest ogromny!) i na znajdujących się w nich placach zabaw. W końcu, nawet podróżując, musimy brać pod uwagę potrzeby wszystkich członków naszej rodziny (a szczególnie tych, którzy głośno się o to upominają ;) ). Nie spiesząc się nigdzie, ku uciesze Maleństwa, przesiadywaliśmy zatem leniwe godziny, gawędząc sobie w otoczeniu zieleni i karmiąc prawie że oswojone wiewiórki. Taka właśnie jest nasza nowa jakość podróżowania: bez pośpiechu, bez presji, ale za to z dużą dawką uśmiechów, rozmów i refleksji. Można by nawet hipsterko nazwać ją terminem slow travelling (tym bardziej, gdy delektując się wiosennym słońcem, popija się jednocześnie sprzedawaną tuż za rogiem pachnąca latte :D ).

Continue Reading

Pierwsze zdjęcie Maleństwa

Pierwsze zdjęcie Maleństwa

Długi weekend minął nam fantastycznie. Były góry, słońce, ognisko i dobre towarzystwo. Nastąpił u nas również ważny przełom: Maleństwo zrobiło swoje pierwsze zdjęcie! Wygląda na to, że kolejka do naszego aparatu robi się coraz dłuższa, ale w sumie, może to i dobrze – nareszcie jest szansa na wiecej zdjęć w dorosłym składzie :D Jasne, nie jest jeszcze idealnie, ale myślę, że rokowania na przyszłość są całkiem niezłe, tym bardziej, jeśli Maleństwo zacznie w końcu patrzeć przez wizjer ;)

Niemożliwie Dumni Rodzice

Dzień Dziecka

Dzień Dziecka

Zdarzają się ciężkie dni, takie z gorączką i płaczem, z rozbitym kolanem, czy wylaną ze złości herbatą, z jęczeniem, miauczeniem, tupaniem, rzucaniem misiem czy książką, ale w sumie… fajnie być rodzicem. Rodzic może bezkarnie: wcinać cukrową watę, oglądać świnkę Peppę po kolacji, huśtać się do woli na huśtawce w parku, brodzić w kałuży, puszczać latawce, głaskać w zoo małe króliczki, robić bańki mydlane, kąpać się na basenie w płytkiej, ale ciepłej wodzie, dojadać deserki, budować wielką wieżę z klocków, a nawet uciąć sobie popołudniową drzemkę, ze swoim potomkiem przy boku. No bo co kurcze blade! – w końcu też nam się coś należy ;) Życzę Wam kochani rodzice, aby Wasze dzieci nigdy nie stały się zblazowane i znudzone życiem, żeby ich ciekawość i szalona radość nie zgasła, a oczy nie stały się szare i smutne. Co więcej, Wam też życzę ciągłego zachwytu odkrywania, radości z drobiazgów i z życia w ogóle. Oby nam wszystkim chciało się chcieć, tak jak im.

Brighton

Brighton

Brighton, wbrew temu co sugerowałby poprzedni wpis (kilka osób zwróciło mi uwagę, że zdjęcia z plaży były i szaro-bure i chłodne), jest miastem pełnym barw. Mnóstwo w nim sympatycznych knajpek, maleńkich sklepików z rękodziełem i szalonych artystów, przechadzających się ulicami w odjechanych strojach. Jakby tego było mało, tuż przy plaży znajdują się niemożliwie słodkie, kolorowe domki. Widziałam takie już kiedyś na zdjęciach i bardzo chciałam zobaczyć je na żywo. W końcu się udało, z tą różnicą, że nie znalazłam ich pod malowniczym, skandynawskim fiordem, jak sobie wyobrażałam, ale na angielskim wybrzeżu kanału ;)

Continue Reading

Wpuszczeni w kanał

Wpuszczeni w kanał

W czasie wypadu do Londynu wybieramy się do odległego, o jedynie godzinę drogi pociągiem, Brighton. Miasto jest super klimatyczne, ale my odwiedzamy je przede wszystkim dlatego, że jest tu wybrzeże kanału La Manche. Cóż, nad morzem jest zawsze świetnie, nawet jeśli jest tylko kanałem ;) Nie wiem, jest coś takiego… może to ten szeroki horyzont i wiążąca się z nim wizja nieograniczonych możliwości. Mimo zimna, wiatru i kamienistej plaży czujemy się tu rewelacyjnie i chielibyśmy zostać na dłużej, o wiele dłużej i może nawet wcale już nie wracać do Londynu…

Continue Reading

Camden Market

Camden Market

ócząc się po Londynie, trafiliśmy na Camden Market – super klimatyczne miejsce, słynące z ciekawie ozdobionych budynków, sklepów z najróżniejszymi, wyrabianymi ręcznie cudami, ale przede wszystkim z fantastycznego ulicznego jedzenia! Można tu spróbować smaków z całego chyba świata: angielskie fish and chips (ryba z frytkami nie brzmi nawet w połowie tak dobrze ;) ), hiszpańska paella, włoskie spaghetti na sto sposobów, tajski pad thai i co tylko jeszcze chcecie. Postanowiliśmy się nie ograniczać i próbować wszystkiego po trochu. No, me wyjątkowo odrobinę więcej z naszej ukochanej kuchni azjatyckiej :D Oj, gdybym mieszkała w Londynie, byłabym tu częstym gościem!

Continue Reading